Follow by Email

piątek, 31 lipca 2015

Wiedza


Czy wiedza pochodzi od nas, czy też z kosmosu,
Przekazywana kodami za pomocą cząstek światła?

Czy zdobywamy ją przez czytanie starych mądrych książek,
Czy przez intuicyjną medytację otwierającą lejek dla światła?

Nie wiem do końca, czy w tych pytaniach jest i odpowiedź,
Bo gdyby nie książki, to żylibyśmy jak zwierzęta swobodni,
Może one cały czas są otwarte na własną wiedzę z kosmosu.


brainwaves

Trzeba by tutaj również wyjaśnić, że fizyczna rzeczywistość to jest,
Zaledwie odbiciem lustrzanym i jedynie odzwierciedla jego tu obraz.
Obraz ten otrzymuje od nas samych za pomocą myśli i emocji uczuć.

A więc wiedza jest mało przydatna do tworzenia nowych obrazów,
Pomaga jedynie jako szalunek na której nowy obraz można zawiesić.

Dlatego sam stosuję do niej pewien dystansu stosunek,
Bo wiedząc, że jest oparta na cudzych doświadczeniach,
Traktuję je jako potencjał danych możliwości i korzystać,
Jako pewnego rodzaju zachętę lub ostrzeżenie do wyboru.

Wtedy należy zachować święty spokój emocji uwagi,
Bo gdy się czegoś chce, to zaczyna uciekać lub gonić,
Gdy odpychamy takie myśli za gwałtownie, to pragnąc,
Przyciągamy je niezależnie od chcenia i nie ich chcenia.

P1180975

A tak w ogóle czym jest wiedza?

Jedni sądzą, że jest mądrością doświadczenia,
A drudzy, że zawartą teorią wiedzy w mózgu..

Co innego tak gadać o czymś, a co innego doświadczać na skórze,
Na facebooku wypłynął taki spór o zdradę, czy jest i jak wybaczać,
W świecie dwoistości jest to na ogół proste, jak u Kalego na pustyni,
Co dla mnie jest nie musi być dobre dla innego i poza zaangażowaniem.

Co innego zabawa w posiadanie, a co innego wolna miłość bez zobowiązań,
Wszystko to zależy też od warstwy grzechu wmówionemu nam przez religie.

Dawniej misteria Eleuzyjskie, jak i to nasze święto Kupały,
Rozwiązywały problem przedłużenia gatunku gromadnie,
Był to naturalny jak u zwierząt okres rui doboru naturalnego.



Dzisiaj wraz ze światem materialnych zdobyczy tych do przekazywania,
Czy następcom rodu w rodzinie, została porzucona na rzecz posiadania.

Zapytam tutaj przewrotnie, czy chodzi o rzeczy, czy o miłość,
Gdy do pojęcia zdrady dochodzi, a zdrada to wymysł umysłu.

Nie można czyjejś miłości zachowywać tak wyłącznie i dla siebie,
Bo każdy odczuwa ją wyłącznie w sobie i nie potrzebuje uznania.

Dlatego jaka prawda, tak i miłość jest sprawą prywatną jednostki,
Co jedno jest to dla drugiego, nie może być tym samym i dlatego,
Należy pamiętać, że gdy seks podlega miłości, to jest ona prawdą,
Gdy się nie miesza do tego prywaty własności można być szczerym:
/ale nie do bólu/

 

Bo ból i nietolerancja świadczą o naszej niedoskonałości!
Akt intymnej potrzeby, nie musi być zdradą, gdy z miłości,
Bo gdy okazuje się bez niej, jest czystym doświadczeniem!

Nie ma zdrady jest tylko takie doświadczenie ducha,
Hulaj duszo, piekła nie ma kochajmy się ile wlezie!

Co nie jest, nie pisze się w rejestr,
Dajmy spokój tej starej przeszłości.

To jest prawdziwa wiedza, a nie skamlenie seks-ego.,
Jako merdanie męskim ogonem w potrzebie intymności.



czwartek, 30 lipca 2015

Prawda


Punkt widzenia od siedzenia, to znane jak świat,
Ale istotne jest pytanie, gdzie on leży i jego świat?

Czyżby istnienie było tam, gdzie jest wszędzie,
A kwantowo się pokazało, tam gdzie uwagi sąd?

Takie rozważania potwierdza też fizyka fali,
Tam jest, gdzie powstaje i gdzie się przenosi,
To tylko czas pozorny dzieli i zjawisko powstaje.

Podobnie jak kamień rzucony w wodę,
Tak tworzy dwuwymiarowe kręgi fali,
To tak samo się rozchodzi w wymiarach.

Gdybyśmy wyłączyli czas, to pewnie wszystko byłoby w sobie,
Czy czasem nie dążymy do tego zjawiska właśnie, czas zwalnia!

 

Nie da się tego już pojąć liniowym mózgiem,
Jesteśmy jak głupiec spóźnieni w tym czasie,
Co tworzy coraz wyższe fale by to zrozumieć.

Niestety im kto jest bardziej ignorantem dzieli,
Nawet to dotyczy naukowców tzw. specjalistów,
A mędrzec będzie widział wiele opcji i je łączył..

Synteza i wyciskanie tej z naszego mózgu amrity mądrości,
Jest jedyną domeną ducha zainteresowanego doświadczeniem.



Nie obchodzą go nasze spory o pietruszkę i dzielenie włosa na czworo,
Dla niego liczą się moje uczucia, a nie oceny i sądy, uczucie to amrita.

To mądrość z doświadczenia bycia człowiekiem w życiu,
Jeśli tak, to nie zaciemniajmy tego obrazu wyobrażeniami,
O tym co jest opinią, czy faktem i punktem widzenia wiedzy.

Bądźmy oczami i innymi zmysłami - ducha,
Bez pośrednictwa podpowiedzi innych ocen.




 A wtedy sama prawda o wszystkim wypłynie z oceanu ocen jak oliwa.

https://www.youtube.com/watch?v=rOAvKlSKD0w&feature=youtu.be

https://www.youtube.com/watch?v=YzSBaAfBIYg&feature=youtu.be

Jednak jak tworzymy to co nie prawdziwe i dla innych,
To wynika z różnicy postrzegania tych wcześniejszych,

Podobnie jest z kontrowersyjną reinkarnacją,
Gdy ktoś z góry ją odrzuca; tj. nauka i religia,
Staję się podejrzliwy, o co w tym wszystkim,
Chodzi i kto ma jaki interes, aby to odrzucić..

Nauka nie chce się sam przyznać, że czegoś nie ma,
Dlatego wszystko co materialne odrzuca i niszczy.

Jednak sama też nie widzi np. części promieniowania,
Bada planety po zachowaniach słońc i tego nie odrzuca.

 

Czyli jak zwykle odrzuca nie wygodne dowody mniejszości,
Kościół zawsze szedł w te i nie dobre praktyki nauki i wiary.

Choćby sprawę życia w ewolucji dusz i jako reinkarnacji,
Przenoszenia traumatycznych wydarzeń na kolejne życie.

Rozumiem teraz naukę, bo wierzy w świat materialny,
Ale czemu religie zachodu, gdy każą wierzyć w ducha?

Może dlatego aby wpleść 'zbawienie' jako pośrednika,
A przecież wie, że to proces naturalny, nauki jako takiej,
Nikt nie chodzi na jedną lekcję w szkole i przez całe życie.

Wszystko co żywe się zmienia, powiela i cały czas ewoluuje,
To życie, cechy, znamiona, wydarzenia, zdolności są dowodem.

 

Nikt nie rodzi się jak ze sztampy i jednakowy tak jak i inni,
Widać gołym okiem co przerabiał, a czego się jeszcze uczy.

Cała natura i co w tym tu złego, uczy nas tego genetyka,
Dlaczego tak się bronią przed reinkarnacją, to nie wiem.

Nauka broni się przed nieznanym, a religia chce tu pośredniczyć,
W pośrednictwie nie ma niczego złego, gdy się nie chce zarobić.

Gdy wiara idzie z wiedzą w parze,
Nie ma miejsca dla pośredników..

https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=4&cad=rja&uact=8&ved=0CDYQtwIwA2oVChMIm5Sn1qT2xgIVygUsCh04DgxJ&url=http%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3DIr9Xs1Q9T5g&ei=gIGzVZvUGcqLsAG4nLDIBA&usg=AFQjCNEveDTRhvX2hvNpRZ-jL0m1wzZkKw&sig2=xeSx63aUkukb7bOoIvK2-Q&bvm=bv.98717601,d.bGg

 


Lubię przypowieści i choć nie jestem bajarzem, czy "Koszałkiem Opałkiem",
Ale pamiętam taką, jak to raz Jezus narysował na piasku dwie pionowe kreski,
Mówiąc apostołom, że muszą być równe jak ściany domu, to 'wiara i wiedza',
Po czym zwieńczył trzecią 'miłością', mówiąc że ta trzecia wtedy nie spadnie.

A więc to miłość jest prawdą i każde odchylenie od niej,
Burzy równowagę domu i świadomości; wiedzy i wiary!

 


Zamiast tego dali nam pieniądze, a sami zabrali nam świat cały:

http://tamar102a.blogspot.com/2015/07/kamstwo-w-ktorym-zyjemy-czy-faktycznie.html

środa, 29 lipca 2015

dialog..



- Spróbuj… – szepnęło Marzenie.

- Co?! Znowu?! – zdenerwowało się Doświadczenie.

- Ha! Znów wszystko przeze mnie, – uśmiechnął się Powód.

- Nie! Przeze mnie! – zaprotestowała Pycha.

- A może nie trzeba… – wyszeptała Ostrożność.

- Oto jestem! – oznajmiła Stanowczość.

- A dokąd to beze mnie? – zapytało Upojenie.

- Bez ciebie to donikąd, – odpowiedział Spokój.

- Może lepiej jutro…? – zainteresowała się Wątpliwość.

- Teraz albo nigdy! – zripostował Upór.

- Byle nie tak jak wczoraj, – uprzedziła Codzienność.

- To co było wczoraj już się nie powtórzy, – uspokoiła Głupota.

- Wszystko będzie inaczej, – skłamało Przeczucie.

- Coś mi to przypomina, – zamyśliła się Pamięć.

Marzenie wstało i wyszło…



Dialog ten przez całe życie i na podstawie,
Nie własnych lecz - cudzych doświadczeń,

To ukochani, czyli rodzinka i ci najmądrzejsi,
Jak szkoła, nauka i doradcy w pracy - pchają,
Ten śmietnik, co odpowiada jako ego w głowie.

Nie dziwię się marzeniu, że wstało i wyszło,
Tam gdzie mnie nie chcą, wstaję i wychodzę.

autor blogu

" Z wnętrza mej boskiej istoty
składam dzięki
za miłość, którą jestem
za miłość w mym życiu i za miłość, która mnie otacza
Dziękuję.
Dziękuję za cud życia, którym jestem
oraz
dziękuję za cud życia, który mnie zewsząd otacza.
Dziękuję za dar życia, którym jestem
dziękuję za me idealne ciało, moje zdrowie i pomyślność
Dziękuję.
Dziękuję za dostatek, którym jestem
oraz
dziękuję za dostatek, który mnie zewsząd otacza.
Dziękuję za bogactwo oraz wspaniałość mego życia
oraz
dziękuję za tę rzekę pieniędzy, która płynie do mnie i przeze mnie
Dziękuję.
 Dziękuję za ekscytujące i pełne przygód nieskończone możliwość i jakże wspaniałe szanse
Dziękuję.
Dziękuję za mój podziw i dziękuję za mą radość.
Dziękuję za piękno i harmonię.
Dziękuję za zgodę i pokój.
Dziękuję za śmiech i dziękuję za zabawę
oraz
dziękuję za przywilej, którym jest służenie i dzielenie się darem, którym jestem ja.
Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję!"

wtorek, 28 lipca 2015

Wiara



Czy wiara i grzech pierworodny ma coś wspólnego z cudami chemii,
Ja nie sądzę, aby to usprawiedliwiało arcybiskupów kręcących porno:

http://www.se.pl/wiadomosci/swiat/arcybiskupi-krecili-porno_344971.html

Nie wiem, ale jeśli jesteśmy w chemię wyposażeni przez samego "Boga",
Tego stworzonego przez umysły ego, to ją też stworzył tu w naszym ciele,
Choćby trawić, czy przyjmować, łączyć i dzielić wszystko, co jest w ciele,
O wydalaniu nie wspomnę i przedłużaniu gatunku, bo by nie było wiernych.

Ten kto wymyślił ten grzech pierworodny sam się w niego wrąbał,
No bo jak Miłosierny z góry sam zakładał grzech bez reinkarnacji?



Pewnie pojęcie reinkarnacji zamazano grzechem pierworodnym,
Jeśli nie, to my wszyscy nim jesteśmy usprawiedliwieni na zapas,
No i przy okazji można nim wytłumaczyć biskupów, że nie grzeszą.

Mają oni jak z nas każdy chemię związków przemian w ciele swoim,
Więc na dobrą sprawę, to sama chemia jest takim diabłem wcielonym,
Oczywiście to dla takich bezdusznych zwierząt jakimi są drapieżniki,
Ale biskupów? jako pośredników bożych, o to sam już nie posądzam.

Widocznie chemia jak i alkohol najsłabszym w miłości uderza do głowy,
Albo z tym bogiem złym i mściwym jest coś nie tak, jak z przestępcami.

Papież Franciszek

W takim razie w co wierzyć, bo w kogoś z nas się tu już nie da,
Podobno jednym usprawiedliwieniem tego jest nadmiar pieniędzy,
Od nieświadomych temu wiernych i braku kontroli na to wydanych.

Podobno miliardy $ było wydawanych na prawników,
Nie po to by rekompensować straty, ale tuszować sprawy.

"To się w pale nie mieści", jak mówił kolega,
To grzech pierworodny chemii tej pały winien,
No i wszystko jest na miejscu, resztę pod dywan.

Podobno po ciemnoskórym papieżu, ma zasiąść na tronie Antychryst,
Sądzę, że to już w niedalekim czasie, ta przepowiednia się nie spełni.

Miejmy wiarę, że ta przepowiednia się nie sprawdzi,
A na pewno nie w moim środowisku Kwiatów Życia.

Ja tego nie widziałem, a więc powołuję się na tych innych,
Więc nie wierzę, że to dla mnie, a dla tych, co w to wierzą.

Każdy wierząc manifestuje to, co inni i tak wierzący,
Więc sam staję się, w takiego boga złego nie wierzący!

http://4dshift.com/wp-content/uploads/2013/09/Sacred-Geometry.jpg


Wolę uwierzyć w chemię, która za sprawą łączenia i podziału,
Tworzy życie w każdej możliwej postaci i bez wiary w grzech,
Wolę wierzyć, że w każdym akcie jest jakiś wyższy sens twórczy.

Więc i ja nie będę surowo oceniał starych zamkniętych ludzi,
Każdy z mężczyzn tak by chciał, aby bez ślubu mieć kobiety,
Które ci służą w imieniu Pana na wszelkie sposoby no i seksu.

Pobrudziłem taką wiarę tu specjalnie, by na tych jej głosicieli uczulić,
Ślepa wiara i nie w siebie, tylko innych prowadzi do zaniku wolności.

Nie tylko do ciała i ducha, ale do poszerzania własnej świadomości,
To tak jakbyśmy byli w klatce zamknięci przez innych w Matriksie.

A co Wieszcz i z tamtej strony,
Na moje dyrdymał'owe pisanie?

Całe szczęście, że nie mnie o rym chodzi,
Gdy piszę i czytam, czuję rytm kamaszy,
Na duchowej wojnie z ciemnotą głupoty.
Ja za wieszczem uderzę światłem armaty.

/piłkarską nogą/

poniedziałek, 27 lipca 2015

Prapoczątek



"Dla takich czarowników najbardziej znaczącym aktem magii jest widzenie istoty wszechświata.
 Don Juan uważał, że najlepiej opisali ją czarownicy starożytności, którzy widzieli ją jako pierwsi. 

Twierdzili oni, że istota wszechświata przypomina świetliste nici 
biegnące w nieskończoność we wszystkich kierunkach; 
jaśniejące włókna świadome swego istnienia 
w sposób niepojęty dla ludzkiego umysłu. " 
Nauka śnienia




 http://4dshift.com/wp-content/uploads/2013/09/Sacred-Geometry.jpg

Mogę tylko sam potwierdzić, że przez trzy dni w szpitalu,
Za dnia, leżąc w łóżku i widząc pielęgniarki i pacjentów,
Rozwinęła się przede mną firanka takich Kwiatów Życia.

Co też ciekawe mogłem się do niech zbliżać samą myślą,
Przez nie wylatywać do realnych jak sen za dnia światów.

Wielokrotnie do tego wracałem i pisałem wcześniej o tym,
Ale za każdym razem mnie zaskakuje myśl jak się to stało?


Zbliża się druga rocznica, gdy po dwukrotnej defibrylacji to się stało:


Ciągle od tego czasu znajduję w sobie coś nowego i sobie uzmysławiam,
Bo wszystko to stało się po tym moim zasłabnięciu, gdy zadałem pytanie:

Jak może wyglądać taka faktura naszej rzeczywistości od początku,
Teraz już wiem jak i wcześniej, że to ona jako powstający sen życia,
Pokazała mi swoje prawdziwe oblicze początku wszechrzeczy bytu.

Jeśli mi się już objawiła jako Istota Początku,
Ale teraz też mi jako pośredniemu elementowi,
Jej twórczości ewolucji, jako np. choćby domu,
To pokazała siebie jako: piasek, cement i woda.  




W myśl zasady fraktalności poznanie budowy i
zasad działania (w skali) człowieka
daje nam klucz do poznania budowy i działania całego wszechświata.

To co jest na dole jest takie jak to co jest na górze;
a to co jest na górze jest takie jak to co jest na dole.
Poprzez to dokonują się wszelkie cuda.”
- cytat z „Tablicy Szmaragdowej” według tekstu
w tłumaczeniu Fulcanelliego i Sir Isaaca Newtona.

(Źródło obrazka Wikipedia)

Więc życie jest cudem snu świadomości o sobie samym,
W ciele własnym i odkrywanym przez nas jako skanera.

To tak jakbyśmy zamknęli oczy i ręką skanera,
Przeciągając po sobie wędrowali po komórkach,
Patrząc na wewnętrzny ekran w mózgu projektora.



Wszystkie ramiona pentagramu przecinają się

według Złotej Proporcji (złotego cięcia, złotego podziału)





"Jeżeli wszechświat jest geometryczny w swojej naturze, 
jeśli organizuje się według pewnej geometrii, 
to powinno się móc dostrzec tę geometrię 
także w środowisku przyrodniczym. 
I rzeczywiście tak jest. 
Geometryczne kształty wypełniają świat przyrody ożywionej 
i nieożywionej na różne sposoby. 
Zilustrujmy to fragmentem słynnej książki Dana Browna
 „Kod Leonarda da Vinci” poświęconym liczbie FI (gr. Φ), 
by w następnie zobrazować geometrię natury  paroma zdjęciami. "



Wszechobecność Fi i pi w przyrodzie jak– mówił Langdon, świadczy,
W tym wykładzie o świętej geometrii, że nie jesteśmy tu oddzieleni,
A głęboko w Źródle snu i w którym przeżywamy doświadczenie życia. 



Ale to wszystko to już my sami wiemy, bo dla mnie to był szok,
Kiedy sobie w tym wszystkim uzmysłowiłem, że nie jestem sam!

A więc nieśmiało wiele lat już temu, zadałem sobie pytanie,
Gdzie jestem i w Kim jestem i czy siebie samego odkrywam?

Czy można na to dostać odpowiedź?

Logika podpowiada, że tu w sobie samym,
Tak w to uwierzyłem i w zbiegi okoliczności,
Oraz znaki, które mnie na nie doprowadzały,
Natomiast potwierdzeniem był dreszcz skóry.

Ktoś niepoprawnie może się zaśmiać, lub zadrwić,
Że sam to robię dla siebie samego i o to chodzi...

Bo gdy się zastanowić, kto może do mnie pukać i od środka,
Wtedy szyderca przestaje się śmiać i nie znajduje odpowiedzi.

 

Święta geometria podpowiada, kto, co i dlaczego i gdzie się tu znajduje,
Na jakim poziomie fraktali tego samego wewnątrz i na zewnątrz siebie.

"Duch Chrystusa wieje przez pustynie życia,
Podobnie jak źródło płynie przez twierdze skał,
Skrzy się miriadami Drogi Mlecznej 
i wznosi się w łodyżce każdego kwiatka.”

Agni Joga Zew, 68


Na okładce książki M. C. Ghyki pt. "Złota liczba" 
znajdujemy następujące pytania:

"Dlaczego w świecie organizmów żywych figurą geometryczną 
najczęściej spotykaną jest pięciokąt, w nieożywionym zaś - sześciokąt? 
Dlaczego nie tylko dzieła kunsztu ludzkiego, 
ale i twory przyrody wykazują w swej budowie określone proporcje liczbowe? 
Czy to przypadek, że te proporcje wyrażają się bardzo często "złotą liczbą" 1,618 
i że napotykamy je zarówno w ciele ludzkim, jak i w egipskich piramidach?"



niedziela, 26 lipca 2015

Co jest poza nami i w nas?



Co jest prawdziwe i nie prawdziwe,
Wszystko jest w nas i wyobrażenia.

Czy Bóg, czy duch to wyobrażenia,
Więc one są nami, albo ich nie ma.

Uświadomienie sobie tego jest samoświadomością,
Poza świadomością myśli o tym, też nie ma niczego.

Ja Jestem we wszystkim, co widzę i co czuję,
Co jest we mnie i co na zewnątrz namacalne.

Jestem wszystkim, a więc jestem Stwórcą,
Wszystkiego co jest, było i zawsze będzie.

Jestem w stosunku do innych kroplą oceanu,
On jest mną, a ja nim, niezależnie co się stanie!


Prawda cię wyzwoli, ale jaka prawda, nikt już nie wie,
Każdy ma swoją, a więc słusznie ją broni, bo jest jego.

Nie warto się nam spierać z samym sobą,
Bo każdy z nas jest odbiciem pierwszego,
Czy Adama i Ewy, czy Adama Kadmona,

To przecież nie ważne, tak jak krople w oceanie całości.
Gdy sobie to uświadomisz, to staniesz się wolny w teraz,
Nie ważne co było, kiedy myślałeś inaczej i co inni myślą.

Cały czas tłumaczę, że jesteśmy jedno co siedzi przed pulpitem,
Kosmicznego komputera i do którego zaczął się ciągle powielać.

To taka gra komputerowa mnożenia siebie samych w dwoistości,
Masz problem to go rozkładasz na części stale dzieląc na połowę.

 

Tak powstała zygota z dwóch i zaczęła się dzielić, 
W nieskończoność możliwości doskonałego obrazu.

Każdy jest tu inny, ale przez to ciekawy,
Spełniając rolę kawałka puzzla czy lego.

Od prostego podziału do nieskończoności skomplikowanych form,
Do procesu odwrotnego syntezy to co najkorzystniejsze dla całości.

 

Umysł jest pewnym Matriksem w którym zamknięta świadomość,
Realizuje samą siebie w kwantowym przedziale czasu i przestrzeni.

A więc paznokieć palca to nie ma świadomości, że jest też innym,
Z pozycji palca przegubu, czy też dalej ramienia, jak w hierarchii.

Świadomość mózgu zbiera i łączy świadomości wszystkich komórek,
Tak samo to jest w mikrokosmosie komórek, jak w kosmosie i makro,

Wszystko jest we wszystkim i dla przestrzeni i czasu się splata,
Więc to wszystko pochodzi ze Źródła który to skupia i jest mną.

Więc jestem wszędzie i w każdym miejscu pozornego tutaj czasu,
Ale tak naprawdę mnie nie ma jest tylko rozproszona świadomość:

sobota, 25 lipca 2015

Rozwój duchowy


Często z rozwojem duchowym jest tak, jak z jazdą pociągiem,
Nie potrafimy się skupić na sobie, tak jak czytać książkę życia,
Tylko gapimy się początkowo trochę ukradkiem, co robią inni.

Podobnie jest z nauką duchową, sami chętnie pouczamy innych,
Prowadzimy wszelkiego rodzaju kursy nieodpłatne i ćwiczenia,
Nie mówiąc o odpłatnych, bo te kierujemy na zysk i ich energię.


Popisują się jeden przez drugiego swoją elokwencją na temat Boga i duchowości.   
Ale już o takim intymnym, własnym, tym prywatnym doświadczeniu się nie mówi. 

 

Cudowne jest to, co mówi Adamus. 
Bóg jest doświadczeniem. 
Boga można jedynie doświadczyć. 
I w ten sposób walą się wszystkie ołtarze, 
Kościoły, czy procesje, księgi, modły i rytuały. 
Bóg jest doświadczeniem - intymnym, osobistym, prywatnym. 
Koniec. 
To jedyny sposób, żeby obcować z Bogiem.

 

Nie mówił o tym by chórem, murem za kimś i razem,
Każdy tam musi sam dojechać jako osobisty pasażer.

Rozwój duchowy to nie bajka, którą się komuś opowiada,
To intymny kontakt z Wyższym, ale już najlepiej w naturze,
A nie w zimnych i dusznych świątyniach ofiarnych zwierząt.

 

By lepiej to zrozumieć, należy samemu świadomie tworzyć,
To nie znaczy coś budować, gromadzić tylko skupiać uwagę.

Mamy moc od Stwórcy, ale w określonym zakresie wyboru,
To oznacza, że każdy dobiera kolory kształt, sztalugę i pędzel.

Materiał jest tu gotowy i to w stanie nienaruszonym i doskonałym,
A my poruszając go uwagą jak pędzlem tworzymy zestaw własny.





To tak, jak dzieci mają rozsypane lego, czy puzzle i je sami dobierają,
Jednak nie tak jak one, biorąc coś do ręki, tylko uwagą je wybieramy,
Nie jest nam znany wzór, czy teoria, ale same tworzą produkt gotowy.

Czasami nasz indywidualny jest zalążkiem konglomeratów innych,
Gdy złączą się podobne zaczynają się wynurzać jak nurek z niebytu.

Gdy dołączasz swoją energię uwagi do tego już co inni tworzą,
To nie ma w tym nic złego, jeśli jest zgodne z twoją wolną wolą,
Lecz gdy nie, jak przykładowo ocena innych, wtedy energię tracisz.

 

piątek, 24 lipca 2015

Znaki


Podobnie ze znakami, gdy wchodzą emocję ich się nie widzi,
Tak więc sami się ogłupiamy nie panując nad nimi i nie widząc.

Miałem ostatnio taki dość niespodziewany znak na basenie,
Było to sympatyczne ostrzeżenie, abym się nie opierał ręką.
Bo z tyłu grasował szerszeń, podziękowałem i powiedziałem,
Że gdy człowiek jest w równowadze, tzn. bez strachu i agresji,
To nie ma zaskoczenia, chyba że poczuje zagrożenie jak żona.

Żart się podobał i wróciłem na leżak nie patrząc uważnie,
Gdy siadałem, przyciągając lewe ramię do ciała to ukąsił.

Oho - pomyślałem to wszystko nie przypadek,
Muszę teraz uważać w trakcie rozmowy w domu.

Więc gdy mnie zaatakowano byłem na to przygotowany,
Aby nie dorzucać do ognia, jak to się zwykle robi w domu.


Znaki są teraz wszędzie, we wszystkim, co naturalne do poruszenia,
Żywioły, ptaki i rodzaj lotu, odgłosy i takie niespodziewane uwagi.

Potwierdzeniem ich znaczenia na nasze myśli podejrzenia,
Jest dreszcz skóry, intuicja i osobiste postrzeganie kojarzeń.



Podobnie spotkałem kolegę na rowerze,
Jak jechał w kierunku lasu na nocny biwak,
Dzisiaj go spotkałem i miał podobną sytuację.

Musiał przebywać w zamkniętym namiocie,
Z powodu wściekle atakujących końskich much.

Doszliśmy również razem do wspólnego wniosku,
Że jest to znak, byśmy zachowywali się tak do ludzi.

Chodzi o stworzenie sobie pola energetycznego równowagi,
Jak namiotu rozdrażnionych ludzi związanego z sytuacją bytu.

Powoli Titanic starej ziemi wypełnia się w dolnych lukach wodą,
Ci co swoją świadomością wypełnią się jak wewnętrznym balonem,
Zostaną na nowej Ziemi, a reszta zostanie na starej jak dotychczas..

 

czwartek, 23 lipca 2015

O co wszytko w tym chodzi



Reasumując tutaj wspomnianą aktywację na przełomie roku 1987/88,
Byłem wtedy na Kubie i tam pewna osoba powiedziała coś o karmie.

Natychmiast skojarzyłem ją z książką "Indie" A. L. Bashama,
Którą po maturze kupiłem i to za własne odłożone pieniądze,
Sami nie wiem dlaczego, no bo były przeznaczone na wakacje,
Może dlatego, że po krótkiej utracie w księgarni przytomności.


Przez lata może ją przeglądałem, ale nie czytałem dogłębnie,
Wtedy nie wiem dlaczego przestudiowałem całą by zrozumieć,
Natychmiast po powrocie z Kuby i w pierwszym kwartale roku.

Podobno, to było to pierwsze uderzenie fali promienia, 
Potem był drugi w 1993 roku, kiedy miałem zawał serca,
Warto abyście ci, co teraz czytają przeanalizowali terminy.


Czytałem ten przekaz wiele lat temu, a teraz zrobił się aktualny,
Tak bywa, że coś nami kieruje i podsuwa jak niewidzialna ręka.

Zawsze przeczuwałem, że wszystko ma sens i jest w odpowiednim miejscu,
W życiu jak połączenia w komputerze nie mogą być przypadkowe jak i losu.

Nie ma przypadkowego pnącza, ale jego kształt drogi ma już możliwości,
Zależny jest od wiatru i ilości wody, czyli tak zwanych żywiołów natury.

Podobnie było i w moim życiu moje ciało rozwijało się tak jak korzenie,
Ale duch hasał jak gałęzie w górze, czekając aż będę odpowiednio gotowy,
Gdy korzeń wzrostu okrzepł i przestał gwałtownie rosnąć w górę dojrzałem.

Wtedy zaczął zwracać większą uwagę na mnie i na mój rozwój duchowy,
Przesyłał sygnały te nie przypadkowo powiązane z rzeczywistości i czekał.

Cierpliwie tak czekał, kiedy ten związek zauważę i nań odpowiem,
A gdy powiązałem z tym, co się dzieje i dreszcz charakterystyczny,
Na skórze, to zacząłem się rozglądać dookoła, o co w tym chodzi?



Bo gdy wstąpiłem na ścieżkę to zaczęło się wszystko już sypać,
Jak w stanach przejściowych węzłów chaotycznych wydarzeń:

https://krystal28.wordpress.com/2011/05/04/przejsciowe-stany-swiadomosci-1/

Teraz to już rozumiem prawie wszystko i to jak byłem prowadzony,
Myślałem o odejściu i początkowo ją, jako ucieczkę z tego bałaganu,
Potem sobie tłumaczyłem rozpoczętą na ścieżce misją i medytowałem.

Nowa rodzina i obowiązki, no i to w jakiś sposób mnie tu zatrzymało,
Ale wybuchło tak jak pod wpływem chaotycznych węzłów wydarzeń,
W 2006 roku zacząłem pisać te niby wiersze i tak jakby mnie one zalały.

No i ostatnie wydarzenia w szpitalu pokazały mnie tą ciemną drogę,
W trakcie powtórnej defibrylacji ciało znalazło się ciemni kosmosu.



Teraz, gdy już zdecydowanie wcześniej odrzuciłem  tunel światła,
Oraz spotkanie z rodziną, jak i Guru Zbawiciela, to została Ona,
Tj. ciemność i bez niczego jako potencjał wszystkiego co tu mogę.

To dziwne, ale wcale się jej nie bałem, a pozostał jedynie słuch,
To mnie zastanawiało, ale właściwie to do dzisiejszego przekazu.

Zrozumiałem też, co się ostatnio ze mną dzieje psychofizyczne,
To uczucie dystansu do czasu i przestrzeni, jak i do ich zapisów.

To uczucie wewnętrznego spokoju i poszerzania świadomości,
Czuję się tą świadomością nadmuchiwany od środka w kosmos.



To i tak jakbym w dmuchem siebie od środka stawał się czaszą balonu,
A ciało tutaj na ziemi jako jego balast, ale nie zabierany nigdzie ponad.

Ale to co się teraz ze mną dzieje jest jak piąta perspektywa,
Oczywiście to jej początki i to z perspektywy umysłu ciała.

Więc o co biega? Dyskutowałem z Martą, że się nie damy nabrać,
Ani na słodkie świetliste postacie przypominające rodzinę bliskich,
Ani też na tzw. Guru różnych religii wyobrażeń innych ludzi i religii.

Pokazano mi też trzecia bramę, podczas defibrylacji i jak wcześniej,
Po AYA przyciągające światło od którego odstąpiłem z miłością bytu,
Sai Baba wcześniej dał mi do zrozumienia, że jestem sam sobie Guru.

 

Po tym wszystkim została mi piąta perspektywa wychodzenie poza czas i przestrzeń:
http://tamar102a.blogspot.com/2015/07/piata-perspektywa-wychodzenie-poza-czas.html

Pokazana autentycznie przez trzy dni w szpitalu, kiedy sam wędrowałem,
Tam gdzie pomyślałem, podejrzewałem, czy spodziewałem się zobaczyć.

Teraz sam wiem, że mogę ją wybrać, bo już na prawdę nie boję się śmierci,
Wiem, że to może być przejście przez trzy bramy, lub nie, jak i nie do końca,
Nie dziwicie się, że mnie ta piąta najbardziej odpowiada, bo jestem ciekawy.
 Ale tak na prawdę to nic nie wiem, więc zostawiam decyzję swojemu duchowi.