Follow by Email

piątek, 30 września 2011

Zło z dobrym


Pewnego to razu dobro ze złem się spotkało,
I o wszystko co złe z nim w szachy zagrało,
By zaraz potem do niego złem  przywrzeć,
Tak by na całe długie życie im coś zostało,
To coś pośrednie pomiędzy złem i dobrem.

Jak takie dwa magnesy połączone razem,
 Za przeciwieństwem odwrotnych ładunków!

Co tylko jedno z nich próbowało zgromadzić,
To drugie jeszcze szybciej zaraz wydać i tracić,
Aby to co tak misternie budowane zniszczyć!
A to co gromadzone za bezcen gdzieś sprzedać,
By stać się tym podobnym i do siebie połączyć.

By już potem i do dobra podbite wracało,
Podobno by się od złego i szybko uleczyć!

A zarazem i po to, by cała ta historia,
Mogła się na nowo już sama toczyć!

Dziwne, że tego dobra nigdy nie brakło,
Ale i temu złu zawsze było go za mało,
Stąd rzekomo to ono za „dobrem” biegało,
Co zwykle okazywało się takim  „czymś”?
Co w  samej rzeczy już dobrym być nie mogło,
Aby zgodnie podobne przyciągało to podobne!
Z teorią Ernesta Tolla!

Więc z tego prosta puenta wynika,
Że dobro i zło, to jedno i to samo,
Jak dwie strony tej samej monety,
Są razem by się nawzajem nasycać,
To nic złego i co może ich rozdzielić,
Jak wtyczkę z gniazdka sieciowego.

A gdy kobieta z mężczyzną się łączy,
Z tego nie wynika nic złego, tylko....

Cudowne dzieci!!!

Naturo

Oj naturo, czy ty nie za późno o swoje się upominasz?
Tych młodych pasożytów i starych na ziemi przybywa,
By coraz więcej w sklepach kupować, drzewa wycinać,
Co w niczym ciebie nie przypomina to opk. kolorowe,
Sztuczne i nawet kształtem też chleba nie przypomina,

Polepszaczem smakuje, ale tego mnie najmniej żal,
Bo wiem, co potrafi magma tu rozżarzona rozłożyć!
A nas jak jajka sadzone zetnie i przestaniemy rodzić.
Będzie i natura sama to robić, ale na pewno bez nas.

Ci co to się zawsze utożsamiają z własnym ciałem,
Czy będą już trochę wierzyli w stan swego ducha?
Czy będą oglądać z „góry” jak w TV i złoszcząc się,
Że im się nie udało, będą szykować się do powtórki?

czwartek, 29 września 2011

Co do tłuczków...

Byłbym dla dzieci niesprawiedliwy troszkę,
Że rodzą się w takiej rodzinie automatycznie,
Raczej trzeba to widzieć jako proces celowy,
Kiedy w rodzinie tłuczków rodzi się geniusz.

Wtedy już staje się dla nich obcy jak ci inni,
Podejrzewając nieposłuszeństwo i tą magię,
Gdy szybko się uczy i ma odmienne poglądy.
Co wtedy można obu tym stronom doradzić?
To jedynie wsparcie ku procesowi wolności!

Nie można dzieci ograniczać do pionków,
Postawionych tam gdzie to rodzice im każą,
Uczą się obie strony gwałtownie i też szybko,
Co ich nie zabije, to prawdopodobnie wzmocni!

Tak to młode nasze pokolenie ciągnie i wyciąga,
Z przeszłości zaszłości nauk naszych przodków,
Dzięki temu to stare odchodzi, a nowe przychodzi,
Każdy z nas wizje tworzy własne czytając książki,
Więc nie należy powlekać sceny z ekranu się gapiąc,
Prędzej czy później same się starzeją jak - S. Kisiel,
Miał też rację to mówiąc, bo każdy z nas sam musi,
Tworząc własną wizję rzeczywistości w wyobraźni!

Kim jest geniusz, taki jak Stefan Kisielewski?
Jest ten, co potrafi być kompozytorem i pisać.

A gdy żyje zgodnie z prawami natury,
Jest geniuszem i Aniołem dla innych!

wtorek, 27 września 2011

Nauka pyr tłuczenia

Papa tłuk i Mama tłuk zabrali się do tłuczenia małych tłuczków,
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie chodziły do szkoły,
A razem odrabiając lekcje zaczęły tłuc im wiedzę i to do głowy!

Codziennie wymawiając swoim tłuczkom,
Że im wiedza sama nie wtłacza się do głowy,
Że zostaną całe życie życiowymi tłukami!

Ale żeby tego jeszcze mało było,
Zaczęły same wiedzę tłuc do głowy
Tłuk tłuka tłoczył i uczył tłuc innych!

Nie pyry, ale wiedzę o tłoczeniu do głowy,
To był jeden huk tłuczenia i hałasu mowy ,
Kruszenia murów popękanych w mieście,
W procesie tłoczenia rozumu im do głowy!

Nie było ptaka by się nie spłoszył i krowy,
Niechętnej do oddawania mleka w tym huku,
Psa, co by wtedy nie szczekał jak sam tłuczek,
Kota który by nie miałczał do życia odnowy!

Wszystko od tego tłuczenia nauki do głowy!
Nie lepiej było wytłuc taką naukę tłuczkiem,
Zamiast tłuc tłuczkom tłoczoną im codziennie,
Wiedzę o tłoczeniu i tworzyć z niej zawody,
Nie lepiej było sobie wytłuc tą naukę z głowy?

Jak wybić tłuczkom i tłukom z tłuczej głowy,
Proces myślenia w nauce tłuczenia na pamięć,
Gdy Państwo dba o szkolenie nowych tłuczków,
A sam proces tłuczenia stał się na tyle naukowy,
Że już wart jest na rynku coraz większe pieniądze ?

Można przecież budżetowe wydawać i na książki,
I te corocznie nowe i o samym procesie tłuczenia,
Zasilając podatkiem od tłuków budżet państwowy.

Tłuczenie wiedzy o tłuczeniu się dalej nasila,
No i tak wszystko wokół tłuczenia się kręci,
Przybywa zainteresowanych tym procesem,
Czyli wbijania mądrości nauki do głowy.

Tłuk tłukiem tłuczenie popycha,
Nauka sama się ubija w głowie,
Wszyscy są z siebie zadowoleni,
Tworzą uczelnie i tłuków katedry,
Coraz bardziej nadęte tłuczki i tłoki,
Tłuk tłukowi nie równy, ale też gotowy,
Do tłuczenia nowych tłuczków i odnowy!


/Taka to była historia tłoczenia nauki do głowy,
Bez procesu zainteresowania i miłości do niej!/


poniedziałek, 26 września 2011

Być dobrym


Lepiej już oskarżyć siebie o cokolwiek,
Niż tak marzyć o tym, aby być dobrym!
Lepiej modlić się dźwiękiem i obrazem:
Dobra, niż o cokolwiek dobrego prosić!
Dobrze jest marzyć i prosić, o innych!

Lepiej teraz zajmować się sobą, niż tymi innymi,
Lepiej mieć wrogów, niż potakujących przyjaciół!

Może jest lepiej nie pouczać także nikogo,
Bo nie będzie się za ich wypadki winnym!


A rozum?


Rozum musisz wychować: tak jak dziecko,
By to już wyrośnięte, nie stało się tyranem,
Aby to zrobić, trzeba uwolnić w nim ducha!
A jemu i umysłowi resztę nauki pozostawić.

Może sam stać się niewdzięcznym dzieckiem,
Groźnym i tak jak zwierzę tyranem dla Ciebie,
A najlepiej jak możesz wychowuj przykładem!

niedziela, 25 września 2011

Dzieci

Dzieci! To kwiaty tej naszej ziemi,
Trzeba je dobrym słowem podlewać,
Rzadziej ganić, gdyż często błądzą,
Po prostu prowadzić nie ułatwiając.

Nie popędzać ani nie wstrzymywać,
Ale gdy im nic poważnego nie grozi,
To niech się na własnej skórze uczą!

Przecież sami kiedyś zostaną tu bez nas!
A ich wybryki tak jak nasze tolerujcie!
Nie czyńcie im tego, co sami nie chcecie,
                       O sobie usłyszeć i podobnie też i o nich!


                     Czym jest naprawdę śmiech dziecka?
                     Bez ograniczeń i jak radość w kąpieli,
                       Radosny oraz spontaniczny i szczery?

                         Czy nie są wspomnieniami wieczności?
                         Więc nie krępujmy tu dzieci już niczym,
                        Kiedy ich dusze tak dobrze się bawią?


/więc zaglądajmy na stronę specjalnie im poświęconą na tym bloogu! /

sobota, 24 września 2011

Służba? Zdrowia?

Bo łatwo jest leczyć podstawowe objawy,
Gorzej gdy już lekarz przyczyn nie szuka,
A celowo o nich nie bardzo chce i słuchać.

Bo za taką wyleczoną przyczynę sam traci;
Pacjenta, dochody, zdrowie, no i też własne,
Zaplecze pustego w Służbie.Zdrowia koryta,
Bo i żyć teraz wszystkim jest coraz trudniej!

Jeszcze gorzej, gdy samemu się zacznie,
Leczyć, a wiadomo kolegów nie brakuje,
Przyczyny jeszcze bardziej doskwierają,
Podobnie jak i sumienie czasem własne.

Ale i tak jak u wcześniejszego pacjenta,
Gdy taka choroba poważnie się rozwinie,
Wtedy ucieka się - do znanego znachora,
Albo z kolegami w knajpie piwem leczy!

piątek, 23 września 2011

Początek i Finał

Oby Wasz ten dzisiejszy dzień weselny,
Nie był jedynym i szczęśliwym w roku,
By jak szeroka brama Wam tu otwierał,
Szczęścia Waszego nieskończony nurt.

Szczęście takie przecież, od Was zależy,
A i od każdego z Was z osobna, ale i też,
Przede wszystkim, od Waszego chcenia’
I uczuć, które szeroko tę bramę otwiera,
Na to co najważniejsze: Miłość u Boga!
Nieskończonej miłości promieniowanie!


##
Rzekł kiedyś piękny motyl do poczwarki:
„Zapomniałaś poczwaro, kto cię spłodził?
„Przecież nie taka poczwara, jak ty teraz,
Mimo, że motyla za chwilę już urodzisz!”
P.S.
Czy może i tak - powstał patriarchat,
Gdy nie był w stanie siebie spłodzić?


czwartek, 22 września 2011

Mama i teściowa


Mama, to ta w życiu naszym Pierwsza Dama!
Niezależnie od tego, co w życiu dostaje sama,
To ta jedyna kobieta, co zawsze na nas czeka,
Widzi nas bezkrytycznie, wybacza, nie narzeka.

Gotowa zaraz oddać za nas w każdej chwili życie,
Tak jak nam je dała widząc w nas wyłącznie cudo,
A tylko dla niej i najpiękniejsze w całym świecie!

Teściowa oraz na dodatek jeszcze matka,
To już za wiele jak na jedną osobowość!
Przypisujemy jej wszystko, co najgorsze,
Nie miłe, złośliwe i ostre, tak jak te słowa,
Które tak i nie sprawiedliwie ją określają?

Bo co się za tym i nimi wszystkim kryje?
Przecież nie te i tak już obraźliwe słowa?
Rzadko odpowiada jakikolwiek partner,
Dla oczywiście jej ukochanego dziecka!

Obojętnie, czy to partner, czy partnerka,
Nie będzie pasował, jak dziad do obrazu,
Zaprzeczał jej cichym ukrytym marzeniom.

Nie spełnionych jej samej i ambicji dziecka!
Matka tych swoich i nie spełnionych marzeń,
To naprawdę wystarczy i jak na jedną osobę.

Dzięki Bogu, każdy ma sam i inną teściową,
To w tym należy szukać radości z nią życia!
P.S.
Gorzej być może jak żona,
Zaczyna ją przypominać!


środa, 21 września 2011

Diabełek

Jest tym, co myślisz we własnej głowie,
Czyli tym, co niewypowiedziane słowa,
Co same od czasu do czasu jak diabełek,
Wyskakują jak na rozmowach w jarmarku.

Więc uważaj też co myślisz o innych,
A szczególnie gdy czynisz to w złości,
Wyskakują samoczynnie wypuszczone,
Jak psy z łańcucha uwiązanej nienawiści.

W głowie mają swe siedlisko od dawna,
Które próbują widzieć u innych w lustrze,
Własnej wyobraźni swoje własne odbicie,
Więc wyskakują na to co podobne i bliskie!

Taki to los jest patrzenia, na tych innych,
Kiedy nie chce się widzieć tego i u siebie,
Co samoistnie czynią i gdy sami myślimy,
Stąd tyle oskarżeń o nienawiść w polityce!

Każdy taki diabełek ma swoje własne pudełko,
To z niego wyskakuje z oskarżeniami na innych,
Patrząc na innych, nie widzi zawartości pudełka,
Tą własną zawartość niezmiennie widzi u innych!

wtorek, 20 września 2011

Mafia

Gdy od drogi stu niebezpiecznych zakrętów,
Zjeżdżają ciężarówki pełne ściętego drzewa,
Czy to jest czysta kradzież Parku Narodowego,
Czy zgodnie z literą tzw. prawa wycinka drzewa?

Kto za to odpowiada, władza, czy mafia od drzewa?
Czy tak zwana: wolno- rynkowa gospodarka rynkowa?
A może to ta komputera chciwa głowa i jego klawisze..

Czy sam plan zagospodarowania przestrzennego,
To jakiś ukryty system podatkowy jak w Kudowie?
Czy to już własny i urzędniczy system łapówkowy?

Może mafię, tak jak i władzę tą w Parlamencie,
Powinno się tak wybierać i to przez głosowanie,
Może od razu, na kilkuletnią tej władzy kadencję,
By tak uniknąć kosztów i następnych wyborów?

poniedziałek, 19 września 2011

Licheń

Czy można sobie kupić bilet do nieba?
Można!! Nazwisko swoje wmurować,
Tym samym łańcuchem samych złud,
Przykuć się do łodzi tonącej Tytanica,
Unoszącego się do astralnego Nieba!

Nawet same szczury to lepiej kumają,
I nie przywiązują się za tysiąc złotych!

Na nic takie wota win i starych grzechów,
Do odkupienia, gdy czas tak szybko goni,
A nowy świat czeka tuż prawie za rogiem,
Nie przykutych materią słowa w Licheniu!

„ Słowo stało się ciałem”, więc czy oznacza,
Że ciało również forsą i uwolnić też można!
Ale nie tak, jak to Jezus czynił w Palestynie!

Tzw.misjonarze

Przychodzą „tu” z misją i dorastają,
Ale też z grobową chmurą na gębie,
Z niczego i z tego, co tu sami zastają,
Nie będą przypisywać własnej osobie.

Wszystko to za swój zły los uważają,
Nie ich oczywiście, ale tych co widzą,
‘To głupie, małe i słabe, nie ciekawe’,
Dla nich z niczego, co by było warte!

Całość tego co my robimy i co sami robią,
Nie podoba im się na jotę i zaraz wołają:
‘Nie nasze, nie chce mi się, to są głupoty’
P.S.
Podobno niczego nigdy też nie chcą,
Ale za to materialnie wszystko mają,
Bo dlatego, że z nikim się tym nie dzielą,
Prędzej to zniszczą, niż sami oddadzą!

Budzą się dopiero wtedy, gdy ich misja!
Prawie już skończona, ale dlatego, że sami,
Muszą wracać „tam” gdzie się ona zaczęła!

Kończy i na nowo, i tak samo się zaczyna,
 I po co było nie pamiętać o niej i zaczynać,
 Znowu ze starą się męczyć, jak wcześniej?
Ale wyglądającą dla nich, jak inna i nowa!
P.S.
Nie lepiej było wysłuchać,
Wewnętrznego głosu nieba
Od razu zrobić na wstępie,
To, co zawsze było trzeba?
/To ku pamięci KK i tzw. misjonarzom,
 Nie wierzącym w proces reinkarnacji!/
/

niedziela, 18 września 2011

Potencjał złości


Ile jest w ludziach zastygłej złości?

Masz tu i rację, że tak to odbierasz,
Byłem świadkiem wybuchu złości,
Oraz proszonego datku odrzucenia.

/Pięknookiej cyganki i jak ja z córeczką,
Proszącej o grosz i czy „coś” do chleba./

Furia w złości zaproponowała iść do pracy,
By niczego nie dać, tak, jak by właśnie teraz,
                        Było łatwiej o tą pracę, niż o kawałek chleba!
                              

                          /A może i jest łatwo,
                                tylko, czy aby o tą,
                                                          którą tak bardzo pragniemy?/

sobota, 17 września 2011

Rodzinka


Kochane dzieci i zapracowane żony!
Na wierszach nikt już dziś nie zarobi,
Za to życie nadal idzie samo do przodu,
A ja dalej nic nie będę robił, tylko pisał!

„Wziął byś się do prawdziwej roboty”
Żony do mężów wszystkie tak mówią,
Gdy złapią ich nad procesem myślenia!
Czy też skreślenia paru słów na papier!

Dnia-myśli.cdn Wiersze Plejadian

http://tamar10210.bloog.pl/kat,669139,index.html

Pamięci Hance Bielickiej

>Rozmawiała gdzieś gazeta z książką!
W kiosku, na stoliku, czy na Śląsku<

Proszę Pani!
Czy to już koniec miesiąca?
Czy to ludzie pieniędzy nie mają?
Raz chodzą w jedną i zaraz w drugą,
Nic nie kupują, tylko gadają,
proszę Pani!?
A nawet nas nie oglądają!
Proszę Pani,
a może to koniec świata?
Jak długo mamy tak leżeć?
No, niech no się już to zacznie,
No wie Pani! Nie koniec, to kupowanie!
Ten pierwszy dotyk spoconych rąk!
A potem, to przewracanie kartek,
Łaskotanie zaślinionych rąk i ten!
Blask wpatrzonych we mnie oczu!
Uśmiech na twarzy, ten bijący żar!
Musi się coś takiego tutaj wydarzyć,
Bo już dłużej tego czekania, nie przeżyję!
Gdy pomyślę, że może zdarzyć się cud,
Że wybierze mnie mały Jaś i jak wtedy,
Gdy byłam Tego Jasia kolorowanką....
Och, ach, och, ach, och, ach,.....
Już dobrze, proszę Pani, nie płaczę..
Czemu teraz nic Pani już nie mówi?
Przecież całkiem zwariował ten świat!
Dobrze, że sama nic nie rozumiem,
No tego, co ludzie dziś czytają,
Bo przestali się do nas uśmiechać,
Stracili ten charakterystyczny oczu blask,
Panią to już chociaż szanują i wysoko,
Na półce regału trzymają, a potem powoli;
Systematycznie z uwagą czytają i odstawiają!
A mnie, proszę Pani, raz prask i do kosza,
Albo jeszcze gorzej do samego pieca!
A stamtąd powiadają już nie ma nadziei,
Już się do niczego podobno nie wraca!
Co Pani mówi?   Lepiej już do kosza!;
Bo gdzie się wpada? W makulaturowy krąg?
Nigdy o tym nie słyszałam, proszę Pani!
A już w życiu swoje wiem!, Proszę Pani!
No nie wiem, przecież ja krócej żyję,
Zazdroszczę Pani tego stania na półce.

Ale zaraz! Zaraz! Czy mnie oczy nie mylą?
Czy to nie mój ten już całkiem duży Jaś!?
Zupełnie straciłam mowę,
a Hanką Bielicką,
Nie jestem! Ach, och, ach, och, och, ach!
Nareszcie jestem kupowana, to chyba ten Jaś!
Poznaję po rękach, ach ten Jaś, całkiem, całkiem...
Pa!

Dnia-myśli.cd

http://tamar1021.bloog.pl/?ticaid=6d0aa

piątek, 16 września 2011

Woda


Raz kiedyś mnie facet w pijalni mnie zapytał,
Dlaczego tą wodę źródlaną i bez słomki piję?
I czy może to jego pięknym zębom zaszkodzi,
Bo przez słomkę, to wprost do gardła wpływa?

Spytałem go grzecznie, gdzie sam to wyczytał?
Czy sam w to wierzy w oparciu o stan naukowy,
Czy z badań w jakimś periodyku „naukowym”?

Ale on nie umiał powiedzieć gdzie i dlaczego..

W końcu grzecznie zapytałem, a jaką w domu pije?
                         „A tak w ogóle wodę z butelki plastykowej i kranówę.
                              Nie obciąża nerek solami mineralnymi ze znakiem + i –„
                 Odpowiedział......              
                             
                           Nigdy nie spotkałem się z podobną reklamą martwej wody..

czwartek, 15 września 2011

Beinsy

 
Istnieje bliskość fizyczna, 
umysłowa, duchowa oraz Boska. 
Prawdziwa bliskość Dusz polega na Boskich powiązaniach. 
Jedynie one są trwałe, niezmienne i wiecznie wzmacniające się.

Beinsy Duno w Kategorii 
http://tamar1021.bloog.pl/?podglad=1

Polak


„Polak mądr po szkodzie,
a jeśli przyszłość i z tego nas zbodzie
nową przypowieść Polak sobie kupi.
Że i po szkodzie i przed szkodą głupi.”
Wieszcz

Chyba, że sobie coś nowego kupi,
To coś, co by innych kuło w oczy,
Wtedy szybko zapomni o szkodzie,
A do czasu, gdy u innych nie zoczy,
Lecz nigdy nie zapomni o szkodzie,
Którą zrobił nieumyślnie ktoś inny!

-ja-

Życie do poprawki

Szkoda, że ludzie pochopnie dokonują wyborów,
Głównie jak i po tym ten ktoś sam wygląda i mówi,
A nie po tym, co mówią jego słowa i co myśli czują,
Nie patrzą co w życiu dokonał i co po sobie zostawił.

Patrzą na to co materialne, oj dużo takich rozbitków,
Życiowych jest ubranych, jak do kościoła w niedzielę,
Szukających tam możliwości, by bagaż swoich skutków,
Nie zawsze już dobrych i choć chwilowo na kogoś przelać.

By po chwilowych nad kimś zachwytach samemu znaleźć,
Usprawiedliwienie dla własnych błędów by je dalej czynić.

Już z kimś innym, a jest to typowa życiowa poprawka,
Zamiast przyszły skutek realizowany: we wcieleniach,
Jak dla mnie jest to i dla nas wszystkich - boska łaska!
Poglądu tego nigdy sam nie odrzucałem, a teraz wierzę!
 
/szczególnie w drugim małżeństwie/

środa, 14 września 2011

                        Podobno według uczonych, to co się nie da udowodnić,
Rozumem, staje się samą teorią i podobno, nie istnieje!
A może jest właśnie odwrotnie i jak to rozum objaśnia;
Udowadniając, nam ziemską teorię, a co mu się nie uda,
Wskazuje co jest do poznania prawdziwą rzeczywistością?

Nie poznasz prawdy rozumem i podobnie jak chiński alfabet,
Możesz próbować obrazowo zrozumieć jedynie wyobraźnią!

$

Więzy rodzinne ducha to pęta i za jego milczącą zgodą,
Czy podcinanie żywcem skrzydeł temu, kto się i stara,
By zachować jak i również próbuje się z nich uwolnić,
Czy to te piekło nie tylko polskie, a rodzinne piekiełko,
Dla tych którym się zachciało górnych lotów i marzeń,
Wzbijania się tak ponad ludzką i ich tutaj przeciętność!

Każdy błąd Twój skorzy są wybaczyć, ale z wyjątkiem!
Tylko tego jednego: spróbujcie posiadać własne zdanie!
Oraz swoje właściwe o czymś przekonanie, bez mafijnej,
Rodzinnej akceptacji, nigdy Wam tego już nie wybaczą!

Jak muchę w sieci pająka zaplączą i spokoju nie dadzą.
A gdybyście się w ich oczach, choć troszeczkę zmienili,
Odstępując od utartych obyczajów w tej zatrutej wodzie,
Też nie wybaczą i nie pozwolą ją zmącić i tak będą żyli,
Jednak już na zdjęciach dobrze się wychodzi! Podobno..

wtorek, 13 września 2011

Drzewo wena


Jezus nie tylko był Synem Bożym,
Lecz objawieniem boskiego słowa.

Ty podobnie możesz zostać Jego synem
Tylko.. zastosuj w działaniu Jego słowa!

Mam podobnie jak Jan z Czarnolasu,
Ulubione takie drzewo przed domem,
Nie lipę, ale za to obsypane jabłkami,
Jak gdyby z góry gotowymi słowami?
A nie skrywam pod nim złych myśli!
Zjadam myśli tylko smaczne i dobre,
Zrywam je tak, jak i umiem najlepiej,
Przenoszę na papier jak owoce dobre.
Dobre myśli tworzą tu dobre owoce,
Słowa kiście spadają z drzewa, same,
Też tak dobre, jak jesienne nasze liście.

poniedziałek, 12 września 2011

Leń

Duchowy leniu!, tak to jest do Ciebie!
Jedno przeżycie, wiosny nam nie czyni!
Próbuj je poznać na tysiące sposobów.

Jedno życie nie załatwia teraz wszystkiego,
Od razu rzeczywistego poznania też nie daje,
A jedynie na chwilę skrawek wiedzy uchyla,
Bo powinno jej głód tym dążeniem rozpalać!
Na miliardy spojrzeń i przeżycia wyobrażeń.

niedziela, 11 września 2011

Tańcowały tak sobie dwa Michały,
Dla osobistej wolnej woli chwały,
I tak znalazły się w Parlamencie!

Nie pozwólcie! By nam księżyc,
Znikł w tym boskim firmamencie!
Czy cokolwiek z Parlamentu Nieba..
Wedle:....
Orędzia wspaniałego kaczora do mas:
"Teraz będzie inaczej, będzie słuszniej,
Posłusznie i dla wszystkich i dla mas!"

„No już, wejdźcie ze mną do stawu!
Co? Pływać w wodzie nie umiecie?
A może Wam woda trochę za zimna?
A może staw za głęboki i szeroki będzie?"

"Słuchajcie! „ Kto ze mną w wodzie będzie,
Ten cały ten staw każdy ze mną będzie miał!

No, co z tą resztą? Długo tak będą stali?
Że niby co?, że ja pomieszałem słowa?
Te dla mas z tymi dla Was i odwrotnie?"

"Nieprawda! Zawsze zwycięży prawda i dla nas*!
To my ją głosimy nie inni! Nie mają prawa i słowa!
Zabierać naród nam z przed nosa i sobie go uzurpować!"

A jaki to ma wpływ i dawna literatura teraz na nasze życie?
Nawet nie myśląc o K. Makuszyńskiego historii bliźniaków,
Bo i teraz już niezbicie świadczy kariera Nikodema Dymy!
Przecież to wypisz i wymaluj, to kariera Andrzeja Lepera!

A to jest jeszcze jeden dowódna to, że myśli i pomysły,
                      Literatów, mają wpływ na polityków i przeróżne wymysły!


* tzn. „mas” w zależności od potrzeby chwili....

sobota, 10 września 2011

Łaska


Czemu się życiem nie cieszyć i w ręce nie klaskać?
Masz przecież już wszystko, co dała Ci Boża łaska,
Gdy przyjdzie niełaska, to szybko wszystko zabierze,
Wtedy już nie będzie komu i niczemu tu przy klaskać.

Radość to ta jedna chwila, to ten moment życia,
Poza nią jest tylko cisza i bez nadziei samotność!
Bo po co komu i nam, samotnym ta Boża niełaska,
A „święty spokój” to tylko utopia i życiowa maska.

piątek, 9 września 2011

Wizja


Negując samemu wszystko i to co rozum nie ogarnia,
Własny obraz wizji tworzymy, a jednocześnie widząc,
Że on do pozostałej reszty całości nie pasuje zupełnie,
Coraz to więcej wątpliwości mamy w nim się zanurzając.

Bo nie byłoby tutaj nic z tego, co już macie, a i teraz,
Gdyby każdy obraz też do reszty tak samo nie pasował,
Gdybyś musiał we wszystko, co ta reszta sam uwierzyć,
Wtedy stałbyś się nieomalże w wiedzy tak jak sam Bóg?

Kto tu nie uwierzy w tą prawdę absolutną,
W swej własnej wizji sam zacznie umierać,
Tak to żyjemy tuż obok jądra naszej prawdy,
Do której i tak już wielu nie chce docierać.

czwartek, 8 września 2011

Pan


Pan często przybiera różną postać,
Najbardziej przez Ciebie kochaną,
Więc nie bój się z nim tu spotkać!
To nie demon, to ta sama Boskość!
Co w bramie serca Twojego domu!


Nie można zmuszać nikogo do swoich marzeń,
Każdy żyć powinien w swej własnej wyobraźni,
Cierpliwie czekając tak, aż one rozwiążą się same,
Bo podobne przez jakiś czas też mogą nam służyć,
Ale już z szacunkiem i dla obu wizji tych też razem.

I tak aby bez przerostu ich przyszłej treści chcenia,
Jak i na obecną formę i tak realizowanych marzeń!
Bo to już kompromis ustępstw i własnych pragnień.

środa, 7 września 2011

Ego

Ego, zwierciadło duszy?

Tak właśnie egoista sądzi;
-że na jego ekranie życia,
ktoś inny buszuje,
ale nie on sam i sądzi,
-że smakuje za niego,
 liże i wyraża poglądy,
te złe rzeczy, bo sądzi,
-że to nie jego osąd,
ale sądy tych innych,
bo twarze tych innych mają!
Ale sam do siebie nie przyjmuje i do wiadomości,
-że to co widzi, to realizacja jego myśli i o innych,
Czy nie jest to nie najpiękniejszy żart naszego Boga,
-odzwierciedlać nasze poglądy w obrazach innych?

Wszystkie religie świata głoszą zgodnie,
-że jesteśmy braćmi bożymi i Jednością!
Tylko, że każdy myśli o swojej i wyznawcach,
Nigdy o innych religiach i o innych im wiernych!

wtorek, 6 września 2011

Sobek


Jak uzdrowić chorą z własnej chorej wyobraźni,
Osobowość skupiającą uwagę na ciele, a nie Jaźni,
Zamkniętej w swoich myślach choroby jak w łaźni,
W oparach obaw chorych myśli o fizyczne zdrowie?

Nie mogącą samej się z tego uwolnić i od tych myśli,
Patrzącej na wszystkich z udaną obawą, o ich zdrowie,
Myślącej samej w strachu, że umrze tuż przed innymi?

Same ze strachu nie potrafią myśleć o innych,
Bo skupiają się całkowicie i jedynie na sobie!
Czasami komplement twarz im chwile rozjaśni,
By dosłownie za chwilę - szukać nowych chorób.

Oczywiście w ciele własnym i zapożyczonym,
Od innego, gdy własnemu ciału lat nie ubywa,
Wypisany na twarzy w miejsce urody ślad ich,
Co zmarszczek dodaje, a rozumu nie przybywa!

Tak to bez miłości we własnej, a sobka wyobraźni,
Pozostają zamknięci myśląc tylko o sobie samym!
Dręczą własne ciało chorymi o nim wyobrażeniami,
Dumnie umierają z nim i na pięknych cmentarzach,
Jako ekonomicznym zapleczu religijnych kościołów.

poniedziałek, 5 września 2011

Zwierzę w nas


Cielesna siła, to nie ociężały wzrok,
Ale to sprężyste lekkie poruszanie.
Męska to taka siła, pewność i moc,
To szacunek, oraz i też delikatność,
Do tej kobiecej żeńskości w domu,
Bo gdzie wierność i to w czystości,
Będzie dla mężczyzny i jego domu,
Tak jest prawdziwą siłą i świątynią!

Gdzie jest prawdziwa harmonia ducha z ciałem?
Po której stronie stoi ona krat zwierzęcego ZOO?
Kto tak tu naprawdę znajduje się w równowadze?
Czy zwierzę, gdy wodę pije, aby ugasić pragnienie,
Czy to człowiek, gdy jeść przestaje dopiero wtedy,
Gdy już więcej zeżreć, przełknąć i pić nie może?

U kogo jest tak naprawdę harmonia z ciałem,
Po której stoi ona krat „zwierzęcego”  ZOO?
Czyje to zachowania są nam bardziej naturalne?
Zwierząt czy człowieka, na odpowiedź czekam!

  1. W odpowiedzi na "Słowo",
  2. ktoś z serca pięknie napisał:


Najbardziej wymowna Jest Cisza
Gra na Wszechistnienia klawiszach
W Sercach, jak pąkach kwiatów wtulona
W Jej wtulam się i ja ramiona:)))

Każdy wedle swej Woli czyni
Co zasieje - zbierze:)))

Błogosławię Miłością Źródła

http://podlaskacisza.blogspot.com/

niedziela, 4 września 2011

Kłótnia w rządzie


Kłóciła się tak forma z treścią,
zupełnie jak stare małżeństwo,
o wyraz przewagi nad treścią,
 czy treści nad formą, nie wiem,
ale im samym było i tak jedno,
jak dla przysłowiowych ości,
twierdzących, że nie są rybami!

Żadne z nich nie popuściło,
 ani też nie przestało się złościć,
jako autor i twórca doszedłem,
sam do wyjątkowego wniosku,
że z kłótni dzieła to nie będzie...
wyrzucając do kosza w całości!

Wam jedynym na ucho powiem,
ale Wam, a nie krytykom treści,
że ja sam wolę treść od formy,
to niech same siebie rozbierają,
ale już bez do siebie w złości..

P.S., Dlatego mężczyźni u kobiety, prawie zawsze wybierają formę.
>>Widocznie rozbierać im ją łatwiej, niż kochać się z samą treścią!<<