Follow by Email

piątek, 29 kwietnia 2016

U stóp Mistrza!



U stóp Mistrza!

Sięgając wstecz pamięcią, wiedziałem i czułem, że nie byłem nigdy sam,
Nawet i wtedy, gdy było bardzo trudno, byłem pewien, że nie jestem sam,
Czułem Twoją obecność zawsze Panie, choć Cię tu nigdy nie widziałem,
Bo często nadużywałem Twoją cierpliwość, to jak nad przepaścią stałem.

Próbowałem w swej zarozumiałości, nawet Cię trochę sprawdzać, aż kiedyś,
Gdy na chwilę Cię przy mnie jak gdyby zabrakło, poczułem się tak okropnie,
Że musiałem zejść na same dno rozpaczy, jak Orfeusz za Eurydyką do piekła.

Tam gdzie myśl samobójcza, nie była mi obca i stała się własnym kompanem!
Uczyłeś mnie wtedy miłości do życia, bez słów; mowy, dźwięku i wizerunku,
                          Ucząc mnie w ten sposób: czucio-wiedzy, ale wyłącznie na bazie doświadczeń!

 

 
Gdy świadomie wstąpiłem na ścieżkę wszystko nagle zaczęło się zmieniać, 
I szybko przyspieszać mego życia bieg, a tym bardziej spokojnie akceptować.

Bo jak spokojnie przyglądać się będąc obserwatorem cierpienia najbliższych?
A jednocześnie nie mogąc nic robić, jak stać z boku sparaliżowany i spokojny,
Aby na pewno zostać najmniejszym kosztem sam, czekać, aż się wszystko ułoży.

Po to tylko, aby oddać wszystko „coś własnego” i wylądować w Kudowie sam!
Jako oczyszczony i samotny, ale  wolny za to nie wiem, czy tak małym kosztem!

 

Mogłem zaakceptować w końcu siebie i siebie bez własnego ego pokochać!
Czytałem tylko te książki, które mi tak cudownie polecałeś i posługiwałem,
Nimi się jako kluczem, do tajemnej wiedzy życia bram i zawsze dostawałem,
Lekcję swej pokory, cierpliwości, dokładności i posłuszeństwa, co przydatne,
Każdemu z nas, że w końcu kiedyś dostrzegłem to ze zdumieniem i radością,
Że nie jestem sam! Że Ty zamieszkujesz w sercu mym, jak w foteliku dziecka,
Że sam już siebie prowadzę tu jako kierowca, a TY z ufnością z tyłu, jak Ania!

 

Wiem! Że już nigdy nie będę sam i sam się nie poprowadzę na tej swej drodze.
Teraz to już wiem, co to znaczy i smakuje, życie, rodzina, samotność i ja sam.


 Wiem to również, że Tobą się wypełnię cały i oddam Tobie to wszystko co mam,
A gdy w innych już siebie i Ciebie zobaczę, to stanę jak nagi, i na początku drogi!
 Szczęśliwy za to, czysty, bez kul u nogi, skutków swych czynów i wad, będę sam!
                                 
         Sobą i Tobą, teraz już razem i tak, jak sługa i Pan, 
           Ale wiem, że w dalszej drodze to już nie będę sam!   

       #      

 Coś takiego może i niezdarnie napisałem w 2006 roku,
Kiedy mnie wena dopadła w sanatorium Kudowy Zdroju.

Gdy o 4 nad ranem obudził mnie "śmiech" Hanki Bielickiej,
A było to o świcie 9 marca 2006 roku, w chwili jej odejścia.


środa, 27 kwietnia 2016

Wspomnienia


Niestety to już wspomnienia z naszych gór, równie pięknych,
Niestety tym razem nie miałem z sobą aparatu, a tylko futerał.

Tak to też bywa, gdy się z wiekiem jest bardziej roztargnionym,
To co inni skłonni mówić, jako początki objawów Alzheimera.


Teraz w świetle rewelacji Adamusa, ma przyjść nowe,
Niczego teraz nie rób i nie oczekuj, a samo się zrobi.

Nie powtarzaj takich dawnych ruchów i tylko w innych odmianach,
Nowe samo się dzieje i samo przychodzi, jak u leniwca na drzewie.

"To nowe, 
które dzieje się teraz w waszym życiu, jest prawie niezauważalne, 
nieuświadomione, ponieważ zachodzi na pięknym, prostym, 
nie wymagającym wysiłku, wewnętrznym poziomie. 
A to nowe, którego wszyscy doświadczyliście, w pewnym stopniu,
w ostatnim miesiącu zawdzięczacie małemu zejściu sobie z drogi. 
Poluzowaniu. Odejściu od swojego „ale”, a wejściu w swoje „i”. 
(kilka chichotów)


Zaraz mi się przypomina sentencja na ławce:
Jak kocha, to gdy puścisz może i samo wróci.

Ale jak nie wróci? No właśnie może przyjdzie nowe?
Nie jeden tak by chciał wypuścić żonę, czy teściową.

Trzeba płynąć bez oczekiwań i przywiązania,
Może jak wieloryb pysk otworzyć to wpłynie.

To bardzo trudno zrobić teraz, kiedy może i plankton, jak i śmieci,
Już lepiej własne śmieci, żony i teściowe, bo sprawdzone nie tuczy.

 

 Wspomnienie kolegi z pokoju to jak dobry kawał z brodą,
Bo to on mnie zainspirował, by zapuścić z lenistwa swoją.

Niestety i na przekór nie akceptacji jej Pań w domu,
Jak dotychczas przekornie jeszcze dalej zapuszczam.

Nie sądzę, aby tak urosła, abym się o nią potykał,
Ale zawsze miałem ochotę jako Koszałek Opałek.
'Energia nie musi władać siłą. Poczujcie to przez chwilę.'

Jak "W świetle Prawdy" do świata subtelnego,
 Wchodzimy tylko subtelnie pozbywając się siły.


Poniżej możecie przeczytać słowa oficjalnego światowego hymnu książki UNCESCO:

Tadeusz Różewicz
Włosek poety
Poeta to na pewno ktoś
Słuchajcie głosu poety
Choćby ten głos
był cienki jak włos
Jak jeden włos Julietty
Jeśli się zerwie włosek ten
to nasza nudna kula
upadnie w ciemność
Czy ja wiem
albo się zbłąka w chmurach
Słyszycie Czasem wisi coś
na jednym włosku wisi
Dziś włoskiem tym poety głos
Słyszycie
Ktoś tam słyszy

http://booklips.pl/newsy/wiersz-rozewicza-oficjalnym-swiatowym-hymnem-ksiazki-unesco/ 

Twarze iluzji



Nieszczere twarze, że sobą przebywają i patrzą sobie w oczy,
Ale tylko po nich można powiedzieć, co aktualnie ukrywają.

Stąd nie wierzę, że świat jest taki jaki jest odbijając nasze myśli,
Nie wiadomo coś się z tego przejawia tak na prawdę i szczerze.

To dlatego jest taki chaos, jaki tu jest wokół
Każdy co innego mówi o tym, co sam myśli.



Z tych trzech twarzy bieże się iluzyjna mozaika i nas wszystkich,
Oglądamy to jeszcze raz i osądzamy krytycznie i znów kreujemy.

Zamiast z wiarą jak mówi Adamus patrzeć bez osadzania,
A potem akceptując ten stan zmienić uczuciem współczucia.

To samo co Adamus mówi też to samo Kryon, co świadczy,
Że to wszystko jest z jednego przyjaznego nam Źródła bytu.

Że za tą utkaną zasłoną naszych myśli jest inny świat,
Świat odbicia trzeciej twarzy wiary w samego siebie.




Czy jeśli wszystkie twarze zmienimy w jedną szczerą,
Świat jaki jest zakryty stanie wtedy przed nami otworem?

Będzie płynny jak te potencjały zlewających się baniek,
Będziemy mogli zaglądać, gdzie chcemy i bez oceny..

Właśnie tak miałem w szpitalu, byłem w wielu na raz,
Stałem się płynny w ocenie jak te bańki i żeglowałem.

Czy tak spotykałem swoje płynne potencjały możliwości,
Zaglądając do nich z ciekawości, ale i bez przywiązania?.


Czasem ludzie przychodzą i twierdzą, że odkryli wielką pustkę.
Wszystko wydaje się piękne, spontaniczne, intuicyjne i wolne.
'Cóż więcej jest do zrobienia?', mówią, 'to jest skończone.'
A potem nagle znika.

Mówią w czasie przeszłym, że 'to było piękne'.
Lecz co sprawiło, że to 'było?'
Czy jesteś turystą w pustce? Gościem jedynie?
Ten kto wszedł do pustki nie może tam pozostać.
 
On też musi odejść.
Ta identyfikacja, która mówi, 'tak Mooji, 
bylem tam lecz teraz nie czuje bym był w stanie tam pozostać,
' itd, to jest wciąż osoba.
Coś nadal jest głęboko zidentyfikowane z osobą 
jednak nie ma już przestrzeni ani impulsu by jasno zobaczyć, 
że osoba jest również zjawiskiem (fenomenem).
Osoba, pomimo, że czuje się ją jakby płynęła w żyłach,
 jak gdyby była bliższa niż intymność wciąż jest tylko doznaniem, 
ruchem w świadomości.
Zapamiętaj i zobacz: wszystko przychodzi i odchodzi.
Kiedy z głębszego miejsca będzie zobaczone, 
że osoba jest wyobrażeniem, nie trzeba robić więcej żadnych kroków.

Siła pozostaje w Świadomości.
I wszystkie iluzje odparują.

 ~ Mooji, Indie 2016
 


wtorek, 26 kwietnia 2016

Bierz mnie synu


Bierz mnie synu jak chcesz i w miłości,
Ale nie niszcz i nie wydobywaj kopalin.

Zdzieraj ze mnie korę, gdy nie masz serca,
Ale nie niszcz owoce mojej boskiej natury.

I tak prędzej czy później do mnie wrócisz,
Jeśli tylko utożsamiasz się z moim ciałem.

 


A teraz, po co tu jestem i co mam robić w chwilach zmiany,
Gdy Nowa Energia już jest zakotwiczona jak i ja na tej Ziemi?

Po pierwsze to uwierz, że jest już Nowa Energia,
Po drugie zezwól na nią, a nie robiąc nic samemu,
Zrywając ze starymi nawykami, pozwalając na zmiany.

Po trzecie praktykowanie współczucia w działaniu,
W akcji na bieżąco w życiu codziennym doczesnym.

Współczucie w działaniu, w akcji i z serca dla innych,
Oskarżających nas nie słusznie, w naszym mniemaniu.


Wtedy jak mówi Kryon działamy podobnie jak katalizator chemiczny,
Współczując zmieniamy innych, a nie zmieniając jednocześnie siebie.

Po czwarte widzenie Stwórcy we wszystkim, co jest tutaj żywe,
Pozwala zrozumieć drugiego człowieka i akceptować wybory.

https://media.giphy.com/media/xT1XGMWl2OKvA19u24/giphy.gif

Widzieć we wszystkim oznaki Źródła to ujawnia światło,
Ale do tych wszystkich czterech punktów potrzebna jest:

Cierpliwość, to chyba najtrudniejsze zadanie na Ziemi,
Uczę się tego całe życie, jak miareczkowania w aptece.

Ten tutaj Kryon jest bliski moim osobistym doświadczeniom,
Spina moje doświadczenia, tak jak sznur snopowiązałki kłosy.

 

Czasami trzeba usiąść i się zastanowić, gdzie my jesteśmy,
A czasami zapytać tak jak Jan Kobuszewski dokąd idziemy.


 

Bierz mnie synu na tą swoją wędrówkę, bo jestem ciekaw,
Jak sobie radzisz i jak się uczysz szacunku do wszystkiego.

Noszę Ciebie Ojcze cały czas, w swoim sercu,
Kiedy zamykam oczy, czuję bicie serca Twego.
Ja w Tobie, a Ty w sercu moim, a Gaja, łączy nas.


poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Najlepsza miłość


Najlepsza teraz miłość i też najbezpieczniejsza, to ta do siebie samego,
Oczywiście nie tylko ducha, ale i ciała, a będzie przynajmniej zdrowie.

Bez niego każde uczucie nie jest pełne, a żałosne z litości,
Ale wszystko zależy od nas, bo realizuje ktoś, kto słucha.


 "Kiedy zaczniecie konwersację z waszą podświadomością,
odniesiecie wrażenie, że rozmawiacie z dzieckiem.
Tak też jest, ponieważ Umysł Boga jest jak dziecko.
Kiedy o coś go prosicie, on nie będzie z wami dyskutował,
ponieważ zna wszystkie wasze sekrety, posiada wiedzę o tym,
 kim byliście, co zrobiliście i czy, w opinii waszej duszy,
 doprowadziliście doświadczenia do końca.
Wie o was wszystko. Kiedy będziecie z nim konwersować,
odniesiecie wrażenie, że rozmawiacie z jakąś niesamowitą
istotą, która jest taka słodka, że przypomina dziecko.
Ona wam odpowie. Nie będzie z wami debatowała.
Zrozumie, o co prosicie i to urzeczywistni.
Ona jest mocą, która stworzyła wszechświaty

Ramtha
- 'Przebudzenie na niezwykłość'

sobota, 23 kwietnia 2016

Miłość


O miłości nigdy nie za mało, kiedy każdy inaczej ją rozumie,
Gdy myśli by ją brać lub odnaleźć, sam jest w dużym błędzie.


Ciągle o tym piszę i przypominam, o podstawowym zjawisku optycznym,
Nie da się niczego zamazać jak na ekranie, a można jedynie w projektorze.

https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xfp1/v/t1.0-9/12705222_1688682524743202_1158359774469886177_n.jpg?oh=b543e40647b4ae2258682d61d7cb491e&oe=57B6B91F

Kosmos na każdą naszą myśl nam odpowiada jak lustro,
Odbija, ale nie od razu, tylko bawi się w ciu-ciu babkę.

Więc tak na prawdę miłość rośnie ze zrozumieniem,
Nie jest na własność, nie da się kupić, czy obdarzyć.

To nie przedmiot szczęścia, czy spełnianie warunków umowy,
To nie deklaracje przedmałżeńskie w obliczu Boga i kościołów.


Prędzej już radość bycia razem by się dzielić,
Zdobytymi doświadczeniami i bez przymusu.

Najbardziej do niej pasuje to radość z życia,
I chyba od początku chodziło o to Stwórcy.


Nie masz pojęcia jak długo szukałem prezentu dla Ciebie.
Nic nie wyglądało dobrze.
Jaki jest sens w przynoszeniu złota do jego kopalni albo wody do oceanu .
Wszystko , co zdołałem wymyślić było jak przywożenie przypraw do orientu .
Nie jest też dobrym pomysłem , żeby dać Ci moje serce i duszę , bo masz je od dawna .
Więc przyniosłem Ci lustro .
Spójrz na siebie i pamiętaj o mnie .

Co się dzieje?


elborego marijuana fractal cannabis mota




https://www.facebook.com/bialykosmicznywiatr/videos/1772581419638351/

Co się dzieje z ludźmi ostatnimi czasy,
Wszyscy do wszystkich mają pretensje.

Bo i sam Bóg tego by nie wymyślił patrząc na to z góry,
Ludzie skaczą sobie do oczu, oskarżając się nawzajem.

To zapewne ta nowa energia wyciska z nas to co stare jak złogi,
Zepchnięte do podświadomości dawnej i nie rozwiązane sprawy.

Podobnie jest z próchnicą w zębach, to też trzeba ją usunąć,
Ale nie wypełniać amalgamatem rtęci, wystarczą szczepionki.

Nikt nie zagląda do własnego serca, a tylko oskarża teraz innych,
O cokolwiek, aby się tylko zdenerwować i na innych wypróżnić.

 
Myślę, że lepiej wierzyć w dobro społeczne niż w 'Boga',
Jako zastępczego, no i w kolejności, co do oskarżeń winy.

Co ciekawe nikt nie zastanawia się nad przyczyną,
Tylko oskarża o skutki wszystkich, tylko nie siebie.

Mam takie przeczucie, że wylewa się szlam, na iluzję hologramu,
Przywiązani do ekranu jego, widzimy tylko zasyfiony obraz tego.

Może jedynie taka marycha, ta tu na początku jest jakimś lekarstwem,
Leczenie skutków bez przyczyny jest zabijaniem klinem klina chemii.

To takie walenie jak młotkiem po synapsach układu nerwowego,
Nie da się skutki zatrucia środowiska leczyć farmaceutyczną chemią.



Tak jak nie da się uczyć historii, tej pisanej przez zwycięzców,
Wszystko zgodnie z przepowiedniami się wypełnia i ujawnia.

A może to Gaja w świętym porodzie rodzi się z nami?
Mam takie wrażenie, że to wszystko jest teraz i na raz.



Gdybym tak się znalazł na miejscu tego dziecka i w Jej łonie,
Zastanawiałbym się czy poza nim jest nowy świat jak drzewo?

Drzewo zawsze mnie fascynowało samym układem korony,
Rozdzieleniem tego co w powietrzu, od tego, co pod ziemią.

Samo drzewo tworzy całość niezbędną w funkcjonowaniu,
To jak gdyby Shiva i Shakti sprowadzają wodę i pranę z góry. 

 
 Podobnie i my rodzimy się z energią z Góry i czerpiemy drugą z Gai.
Jedno bez drugiego nie może zaistnieć, tak jak Ty i Ja w Tobie, Panie.

Jedno dmuchniecie praną i mogę zaistnieć...



Na te i inne pytania, co się dzieje teraz z ludźmi,
Może tutaj znajdziemy odpowiednią odpowiedź:

http://tamar102.bloog.pl/id,354392227,title,ENERGIA-DUSZY,index.html


A może: Jiddu KRISHNAMURTI
 

czwartek, 21 kwietnia 2016

Pozory

https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/3e/66/7e/3e667ed0756e913f21c6bc11b3cd346f.gif

Pożegnania są tylko dla tych, którzy kochają oczami. 
Bowiem dla tych, którzy kochają sercem i duszą nie istnieje taka rzecz jak separacja.
- Rumi



Czy z taką myślą pożegnałem Ustronie i kolegę z pokoju?
Zapewne i coś w tym jest, że kocha się na prawdę sercem,
A więź pozostaje w sercu poza czasem i przestrzenią bytu.


Pozory nie tylko pojęcia czasu nas teraz mylą,
Czasami ich główną przyczyną są wyobrażenia.

„Otwórz się.
Wpuść do swojego serca kogoś, kto rozumie Ciebie,
Twoje poczucie humoru, Twoją muzykę, Twoje marzenia.
Nie umawiaj się z kimś, kto zamyka Ci oczy na cud,
 jakim są Twoi przyjaciele, Twoja rodzina i Ty sam.
Znajdź kogoś, kto sprawia, że się uśmiechasz,
śmiejesz i bujasz w obłokach przez całą drogę do domu”.
Regina Brett

 

 Może i tak, ale żeby być razem, to najpierw trzeba być sobą,
I zrobić porządek z własnymi myślami i podnieść wibracje.



https://www.facebook.com/budzimy.sie.teraz/videos/726932587408525/



Czy wstrętne zachowania ludzi, to odpowiedzi na nasze głębokie myśli,
Czy takie właśnie zachowanie jest wyrażeniem odpowiedzi na nie bytu?

To wszystko pozory niby legalności Matriksa,
Jak lustro odpowiada na nasze postrzeganie...



Modlitwa


Zwolnienie z poczucia winy i konieczności cierpienia

Teraz jest koniec cierpienia.
Teraz jest koniec winy.
Teraz jest koniec dążenia do tego, 
jak innym kiedyś powinieneś był być.

Teraz jest koniec cierpienia, 
które zadałeś sobie i innym.
Teraz jest koniec zobowiązań, 
koniec zależności. 
Zbawienie jest teraz.

Teraz jest koniec uwikłania w Koło Przyczyn i Skutków.
Teraz jest czas na odejście w całkowitej wolności 
z gry dualnościprzyczyny i skutku, 
by we wszystkim przeżywać 
Świadomość Chrystusową
i być JA JESTEM.


Modlitwa

JA JESTEM, który/która JESTEM.
JA JESTEM wolny/a.
Wychodź ze stanu uwięzienia w Kole Przyczyny i Skutków.
Wszystko, co było, już minęło.
Wszystko, co było, było wyrazem Pełnej Jedności, 
której jednak nie potrafiłem/potrafiłam rozpoznać.
Wszystko, cokolwiek kiedykolwiek wymagało przebaczenia, 
jest w tej chwili przebaczone.
Wszystko jest przebaczone niezależnie od tego, 
co kiedyś sprowadziłem/sprowadziłam na innych lub na siebie.
Również cały ból i cierpienie, 
jakie kiedykolwiek sprowadzili na mnie inni,
jest wybaczone.

W rzeczywistości wybaczenie nigdy nie było potrzebne,
ponieważ zawsze był to tylko przejaw Pełnej Jedności.
JA JESTEM wolny/a od tego, co było, 
niezależnie od tego, co ani jak to było.
JA JESTEM wolny/a od tego, 
co kiedykolwiek zostało uczynione.
JA JESTEM nieskończoną, 
promieniującą Świadomością.
Nigdy jej nie opuściłem/łam.
JA JESTEM wiecznością.
Przeszłość i przyszłość nie działają.
Promieniuje Teraźniejszość, JA JESTEM.
Teraz i odtąd, w każdej nowej chwili!


środa, 20 kwietnia 2016

Feniks



Czas jak feniks wstać z basenu wody solankowej,
Nauczyłem się teraz pokory do sprawności ciała.

Teraz sanatorium dostają tylko ludzie chorzy, bo skończyły się wczasy,
Prawie za darmo, a wszystko skomputeryzowane i w oznaczonym czasie.

Niepokojące jest to, że coraz większy % to pełnopłatni,
Dla nich jest osobno tzw stół 'Szwecki', pewnie i zabiegi.

Niestety wszystko co zdrowe i pożyteczne dla zdrowia,
Staje się mniej dostępne lub drogie, jak woda mineralna.

Wraca do mnie problem głodu mineralnego naszych komórek,
A wszystkie dostępne źródła obstawione płatnymi barierkami.



Jakby komuś teraz zależało na społeczeństwie chorym, aby go leczyć,
Sam osobiście piję tutaj tylko wodę źródlaną z dwóch znanych miejsc.

Jak można przywozić z domu wodę z plastykowych butelkach do zdroju?
Nie da się wzbić w niebo mając żołądek bardziej obciążony, jak i umysł.




RÓŻA
Ktoś powie miłość - jest rzeką,
co topi niedojrzałą trzcinę.
Ktoś powie miłość - jest brzytwą,
zostawia twą duszę krwawiącą.
Ktoś powie miłość - jest głodem,
Niekończącym się bólem potrzeby.
Ja mówię miłość - jest kwiatem,
ty jesteś tylko nasionem.
Jesteś sercem, zlęknionym złamania,
co nigdy nie nauczy się tańczyć.
Jesteś snem, straszonym pobudką,
co nigdy nie może się wyśnić.
Jest tą, której nie przyjmą,
która nie potrafi dać.
I duszą, bojącą się śmierci,
co nigdy nie nauczy się żyć.
Gdy noc jest zbyt samotna ,
a droga zbyt długa,
I myślisz, że miłość jest tylko
dla farciarzy i silnych,
Zapamiętaj że w zimie
głęboko pod ubitym śniegiem,
Leży nasienie, co w słońca miłości,
na wiosnę zakwitnie Różą.
- Bette Midler


wtorek, 19 kwietnia 2016

Ku pamięci Maryli




Mądrości Maryli /ku Jej pamięci/


Pamiętajcie,
że istnieje mądrość ponad wszystkie mądrości,
która decyduje o was wszystkich, która wie,
jaka realizacja waszych pragnień
pozwoli uniknąć największych cierpień.
Powinniście tej mądrości zawierzyć.

*

Jestem zalążkiem waszej świadomości, to mój majątek wam dany.
Wybierzcie z życia wszystko dobro,
a odrzućcie plewę i walkę ze swoim żalem.
Co sami stworzycie, mieć będziecie, jak Bóg,
co ma tylko samo stworzenie swoje.
Oprawić to jeszcze trzeba miłością do samego siebie i braci,
bo bez niej tworzenie jest walką, ma ono kosmiczny wymiar samotności.
Życie jest miłością, miłość niesie życie, które ramą miłości jest.
Uwypukla boski aspekt w życiu, które człowiek cierpieniem nacechował.
Jak lustra odbijają siebie wzajemnie,
tak jeden człowiek winien widzieć swą miłość w drugim.
Nowy ciąg luster stwarzam na ziemi, co odbijają mnie samego we mnie.

*

Samotność Boga to miłość bez ludzi.
Samotność ludzi to miłość bez Boga.
A więc samotność jest jednią o dwóch twarzach,
boskiej i ludzkiej, którą tylko miłość może nasycić.
Co pragnieniem serca tworzysz ma głęboki sens,
bo tylko przez miłość możesz dojść do zbawczej krainy światła,
a prawa moje są miłością dane. 

 

Maryla
Troista współzależność

Człowiek często zastanawia się nad tym, jaki jest stosunek Boga do człowieka.
Otóż między Bogiem a człowiekiem istnieje troista współzależność.
Zapisz sobie, bo możesz tego nie zapamiętać:

Po pierwsze:
Ja to twój dom pierwszy i ostatni,
bo Ja to samoświadomość życia.

Po drugie: Ja to ty, ale ty jesteś we Mnie.

Po trzecie:
Ja i ty jesteśmy zawsze razem i idziemy przez wieczność i twój rozwój,
trzymając się za ręce, aby nie było samotnie, i aby pomnażać miłość.

Jedni uważają, że nie ma Boga wcale, inni uważają, że są Bogiem.
A ja ci powiem, że ani jedni, ani drudzy nie mają racji,
bo gdyby Bóg był tylko człowiekiem, a człowiek tylko Bogiem,
to zarówno człowiek, jak i Bóg byliby samotni. 


Maryla


Opowieść Chrystusa

Wiesz, że marzyłem o tym, aby spotkać mojego Ojca w Niebie twarzą w twarz, i aby się przed Nim pochylić. Modliłem się zatem do mojego Ojca w Niebie, aby pozwolił mi na to. Modliłem się tak gorąco, że pewnego dnia stanąłem cały w świetle. Światło było piękne, złoto-różowe. Stanąłem i serce moje zaczęło mocno bić. Pomyślałem: teraz odwrócę się i zobaczę Ojca mojego twarzą w twarz. Odwróciłem się wzruszony i zobaczyłem swoją własną twarz.