Follow by Email

środa, 27 lipca 2016

Szkoła



Szkoła, w szkole życia iluzji bożonarodzeniowej,
Jak z niej uwolnić nasze dzieci i nas już starych?

A nie burząc w nich zapału do duchowości i zarazem,
Uwalniając od iluzji oddzielenia od wszystkich razem?

To trochę dziwne, że jesteśmy tu jako duchowe noworodki,
Które w jakiś dziwny sposób się starzeją we własnym ciele.

 

Te mądrzejsze przekazy mówią nam, że to początek drogi,
Że zaczynamy się zaledwie wykluwać z naszego jaja Ziemi.

Te wszystkie odniesienia do wewnętrznej Ziemi,
Jako naszej Matki Gai i nas jako jej dzieci razem.

I sugerują, że ta rzeczywistość jest jak gdyby filmem tego,
Co czeka nas po rozbiciu skorupki od środka na zewnątrz.


A manipulacja działa jedynie do chwili, gdy to sobie uświadomisz,
Potem następuje reakcja oskarżeń, ale po co dalej się w to wikłać...

Przyjąć z pokorą jako zdaną życiową maturę i grzecznie podziękować,
A potem wyjść z niej po angielsku zaczynając żyć na prawdę dla siebie.


http://prawdaserca.pl/2016/07/prawda-o-swietosci-krzyza-smierci/

Z tym co oparte na uczuciach w iluzji jest najtrudniej,
Już nie dlatego, że wierni bronią jej jak Częstochowy.

Ale i to dlatego, że poruszają nasze uczucia reakcji samoobrony,
Dlatego wykorzystywano je na igrzyskach śmierci i w świątyniach.

Kult śmierci, jako jej martyrologia rozlewa się teraz na wszystko,
Nawet na matkę, co grozi dziecku śmiercią, gdy się nie posłucha.



Władza i jej narzędzie pieniądze nie są groźne, jak do nich przywiązanie,
Gdy się z nich jak z otwartej rany wyleczysz, jak strup zaschły odpadną.

Może to wtedy stajesz się gotowy do wyklucia z jajka Ziemi,
Będziesz samodzielnie patrzył na życie, a nie przez pożądanie.



A więc obudź się już bo szkoły lekcje się też skończyły....


Wisława Szymborska ...Życie na poczekaniu

Życie na poczekaniu
przedstawienie bez próby
ciało bez przymiarki
głowa bez namysłu.

Nie znam roli, którą gram
wiem tylko, że jest moja - niewymienna.
O czym jest ta sztuka zgadywać muszę wprost na scenie.
Kiepsko przygotowana do zaszczytu życia narzucone mi
tempo akcji znoszę z trudem
Improwizuję, choć brzydzę się improwizacją
Potykam się co krok o nieznajomość rzeczy
Mój sposób życia zatrąca zaściankiem
Moje instynkty to amatorszczyzna
Trema tłumacząc mnie tym bardziej upokarza
Okoliczności łagodzące odczuwam jako okrutne
Nie do cofnięcia słowa i odruchy
nie doliczone gwiazdy
charakter jak płaszcz w biegu dopinam-
oto żałosne skutki tej nagłości.
Gdyby choć jedną środę przećwiczyć zawczasu
albo choć jeden czwartek raz jeszcze powtórzyć
a tu już piątek nadchodzi z nieznanym mi scenariuszem
Czy to w porządku? -
pytam (z chrypką w głosie bo nawet nie dano mi odchrząknąć
za kulisami)
Złudna jest myśl, że to tylko pobieżny egzamin
składany w prowizorycznym pomieszczeniu. Nie.
Stoję wśród dekoracji i widzę jak są solidne
Uderza mnie precyzja wszelkich rekwizytów
Aparatura obrotowa działa od dłuższej już chwili
Pozapalane zostały nawet najdalsze mgławice
Och, nie mam wątpliwości, że to premiera
i cokolwiek uczynię zamieni się na zawsze w to
co uczyniłam.

Szkoła życia uczy nas, że mimo przeciwności i niepewności,
Musimy wejść na scenę życia i grać z podniesionym czołem.

http://ekino-tv.pl/movie/show/przebudzenie-2010-lektor/6497



Jedyną szkołą powinna być kraina miłości bliźniego, ale tam gdzie.
Matka natura i jej dzieci, istnieją stworzone naszym postrzeganiem!



Wyniki tej szkoły tylko zależą wyłącznie od takiej kaskady energii,
Tej wprost ze Źródła co po nas spływa i gdy ją wchłaniamy uwagą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz