czwartek, 5 lipca 2012

Magia wyobraźni


“Don't you realize," 
Merlin said to his pupil,
 "that the history of the universe 
has brought us here to this second?

 
Z tych fragmentów snów i dnia wspomnień,
Stwarzamy taki fikcyjny obraz przeszłości,
Ten który zawsze opisują ci byli zwycięzcy,
Trudno wtedy tą prawdę od plew oddzielić!

Wypływa z tego prawda, co do niepewnej nauki,
Jak i obrazu określeń w chwili tej teraźniejszości,
Z tej tak nad wyraz wyimaginowanej przeszłości,
A najczęściej nie pasującej do tego co przychodzi,
Karmy zbiorowej i narodowej ale gdy obie rzutują,
Na naszej indywidualnej! Wtedy zaczynamy rozumieć!

Ciekawe jak to sami ludzie siebie hipnotyzują,
Albo też sami potrafią coś sobie zasugerować,
By potem się uporczywie trzymać i zaprzeczać,
Ale jednocześnie wchłaniać też i poglądy cudze,
Zasłyszane nieco wcześniej, a jako teraz własne,
Sami są gotowi za nie oddać życie, by  po chwili,
Zaprzeczać i dać się za nie pokrajać i to w złości!

Podobne kpiny z myślicieli, naukowców, filozofów,
Czy teologów, a już szczególnie z ich błogich stanów,
Medytacji, zamyślania się wtedy gdy robota tu czeka!
Bierze się z wyobrażeń o własnych stanach błogości,
                       Lenistwa jako ekstazy i błogość ze stanu bez myślenia.



To pewnego rodzaju rozkosz i to wywołana pięknem!
To dwa podstawowe stany ekstazy upojenia podobne,
Do radości tworzenia tych myślicieli teraz sięgających sfer..

http://www.youtube.com/watch?v=dl_pp75w83w&feature=relmfu

Tych Wyższych i Wyższego natchnienia i ściśle związanych,
Z energią psychiczną, bo tylko dzięki niej może człowiek,
                       Wznieść się ponad poziom tutaj zwykłej przeciętności!

Magia

http://krystal28.wordpress.com/2012/07/05/isis-mistrzostwo-na-codzien/ 
 
Magia to też fascynacja bycia lepszym od innych...

Trochę o innych i bólu



Trudno mówić tych ludziach, a o tak zwanych „wybranych” już łatwiej,
O tych oczywiście, co to przez siebie samych wybranych i wyniosłych,
Napełniających samą przestrzeń wokół siebie aureolą wtajemniczenia,
Oraz ciągłymi narzekaniami i to głównie na innych i z braku ich wiedzy!


Ale to wtedy szczególnie, za brak tzw. wiedzy tajemnej i nowinek o niej!
To oni są siewcami intryg, zamętu i zwątpienia, jak i niszczą idee wiedzy!
Nie potrafią samoistnie całkowicie, czy życzliwie czekać na wyjaśnienia,
Czy też sami pokonywać trudności, bo raczej ich unikają tracąc rytm pracy!

Starajmy się ich raczej grzecznie słuchać, a co do ich wiedzy, to nie zawsze dotrze,
To do nich nie dociera skromność, bo nie potrafią z tego co już mają zrezygnować.

Dlatego zawsze są zamknięci na nowe, a już dobro powszechne: to dla nich Utopia!
Uważają się za skończeni i kompletni, to tak jak pełny kubek, co musi się przelewać,
Tacy nie rozumieją, że to dopiero początek drogi, wiedzy i stanu dalszej i ich ewolucji.



"Milczenie jest złotem, cierpienie uszlachetnia, pokorny dwie matki ssie",
Czy to slogany manipulacji, czy wartościowe cechy pozwalające wzrastać?
Słucham Ochojską w dwójce radia i mam mieszane uczucia i nie co do niej,
Bo faktycznie swoim życiem jak nas wielu udowadnia szlachetność cierpienia,
Ale czy jest nam ono niezbędne by wzrastać, myślę, że na początku drogi, tak!

Wtedy żeby oderwać ego od przyjemności konsumpcji, zatracenia w nieszczęściu,
I innych sytuacji życia, odciągających nas od podstawowego nurtu życia radości!
Nie będę przypominał o wzbudzaniu zainteresowania i w celu czerpania energii....
Podpowiedzi z przekazów uczą nas, że to metoda na zatwardziałych i zamkniętych.

Sami wpoiliśmy sobie wiele rzeczy usprawiedliwiających nasze życiowe słabości,
Cierpienie ciała fizycznego pewnie jest wymysłem świadomości i nad świadomości,
To wytwory naszego ego spychające odpowiedzialność na podświadomość duszy!
Może dlatego, że tam mieści się Jej rdzeń jaźni, a to nasze maleńkie i naiwne dziecko.


Tak przynajmniej twierdzą lub dają nam do myślenia wielcy myśliciele wschodu,
To świadomość rządzi tym światem kosmosu, podświadomość - mikro kosmosem,
A nad świadomość przez eony czasu stworzyła cywilizacje i wymiary makrokosmosu.

Wracając do bólu, to całe życie z nim walczyłem i dosłownie jako farmaceuta w szpitalach,
Sam nie wiem, czy dobrze chemią działającą na objawy, bez usuwania przyczyny, by w końcu,
Teraz od lat już na emeryturze, walczyć z manipulacją bólem i strachem, na młodsze pokolenie.

Bo jestem przeciwnikiem kar bolesnych świadczących o naszej słabości w dydaktyce, 
Tak samo przeciwny - nie dawaniu środków przeciwbólowych umierającym pacjentom,
Choć wiem, że podobno mamy akceptować to co nam dane, a bo dostajemy tym naukę,
Jak i to, że nie dostaniemy nic więcej niż to, co możemy wytrzymać i się nam teraz należy,
To mogę się z tym nie zgadzać i mam prawo, bo wystarczająco się naoglądałem cierpiących,
A wiem też, że ranne zwierzę, czy dziecko już nie myśli prawidłowo, gdy bardzo samo cierpi! 


środa, 4 lipca 2012

Karma


Karma to takie tajemnicze słowo wojujące z przyczyną i skutkiem,
Ale nie w sensie dosłownym tylko teologicznym grzechu pierwotnego,
Jeszcze bardziej zagmatwanym w dobie teraz dzielenia i w dwoistości.

A przecież to takie proste, wybieramy strumień płynący prosto,
I skaczemy doń, ale już bez świadomości i zaczynamy tu płynąć,
I jak dziecku świetnie nam idzie łatwo i przyjemnie ale po środku,
Lecz gdy zaczynamy się rozglądać, wiosłować w różne jego strony,
Karma nasza zaczyna rosnąć i nie wiadomo jak, gdzie, no i dlaczego.

Karma to ten strumień życia jaki wybraliśmy, a gdy zmieniamy:
Zaczyna puchnąć, życie komplikować i rosnąć w złym kierunku,
Gdy od początku akceptujemy program płynie spokojnie i cicho.

Kiedy wybraliśmy życie w udręce tutaj ciężkiej choroby,
Trudno teraz, gdy się o tym nie pamięta no i z tym pogodzić,
Jeszcze trudniej żyć z taką traumą, teraz spokojnie i cicho,
Czy udawać męczennika za grzechy i nie swoje, czy innych.

Więc co robić, mam zaakceptować taką wybraną sytuację?
Nastawiać życiu niechętnie drugi policzek i cicho cierpieć?
Nie wiem, niektórzy tłumaczą nią swoją tutaj wybraną misję,
Ja wolę ją zmieniać delikatnie i uzdrawiać siebie Łaską miłości!
Może więc lepiej kreować życie wyobraźnią i wizualizacją future?

Energia psychiczna Merkaby


 http://shaumbra.pl/przekazy/adamus/e2012/10%20-%20Koniec%20Ewolucji.html

The Awakening
By Virginia Marie Swift 

A time comes in your life when you finally get it... When in the midst of all your fears and insanity you stop dead in your tracks and somewhere, the voice inside your head cries out - ENOUGH!

Enough fighting and crying, or struggling to hold on. And, like a child quieting down after a blind tantrum, your sobs begin to subside, you shudder once or twice, you blink back your tears and through a mantle of wet lashes, you begin to look at the world through new eyes.

This is your awakening...

You realize that it's time to stop hoping and waiting for something to change, or for happiness, safety and security to come galloping over the next horizon. You come to terms with the fact that he is not Prince Charming and you are not Cinderella and that in the real world, there aren't always fairy tale endings (or beginnings for that matter) and that any guarantee of "happily ever after" must begin with you and in the process, a sense of serenity is born of acceptance.

You awaken to the fact that you are not perfect and that not everyone will always love, appreciate or approve of who or what you are ... and that's OK. (They are entitled to their own views and opinions.) And you learn the importance of loving and championing yourself and in the process, a sense of new found confidence is born of self-approval.

You stop complaining and blaming other people for the things they did to you (or didn't do for you) and you learn that the only thing you can really count on is the unexpected. You learn that people don't always say what they mean or mean what they say and that not everyone will always be there for you and that it's not always about you. So, you learn to stand on your own and to take care of yourself and in the process, a sense of safety & security is born of self-reliance.

You stop judging and pointing fingers and you begin to accept people as they are and to overlook their shortcomings and human frailties and in the process, a sense of peace & contentment is born of forgiveness.

You realize that much of the way you view yourself and the world around you, is a result of all the messages and opinions that have been ingrained into your psyche. You begin to sift through all the junk you've been fed about how you should behave, how you should look and how much you should weigh, what you should wear and where you should shop and what you should drive, how and where you should live and what you should do for a living, who you should marry and what you should expect of a marriage, the importance of having and raising children or what you owe your parents. You learn to open up to new worlds and different points of view. You begin reassessing and redefining who you are and what you really stand for.

You learn the difference between wanting and needing and you begin to discard the doctrines and values you've outgrown, or should never have bought into to begin with and in the process, you learn to go with your instincts.

You learn that it is truly in giving that we receive and that there is power and glory in creating and contributing and you stop manoeuvring through life merely as a "consumer" looking for your next fix.

You learn that principles such as honesty and integrity are not the outdated ideals of a by gone era, but the mortar that holds together the foundation upon which you must build a life.

You learn that you don't know everything; it's not your job to save the world and that you can't teach a pig to sing. You learn to distinguish between guilt and responsibility and the importance of setting boundaries and learning to say NO. You learn that the only cross to bear is the one you choose to carry and that martyrs get burned at the stake.

Then you learn about love. Romantic love and familial love. How to love, how much to give in love, when to stop giving and when to walk away. You learn not to project your needs or your feelings onto a relationship. You learn that you will not be more beautiful, more intelligent, more lovable or important because of the man on your arm or the child that bears your name.

You learn to look at relationships as they really are and not as you would have them be. You stop trying to control people, situations and outcomes.

You learn that just as people grow and change, so it is with love; and you learn that you don't have the right to demand love on your terms, just to make you happy.

You learn that alone does not mean lonely. You look in the mirror and come to terms with the fact that you will never be a size 5 or a perfect 10 and you stop trying to compete with the image inside your head and agonizing over how you "stack up."

You also stop working so hard at putting your feelings aside, smoothing things over and ignoring your needs. You learn that feelings of entitlement are perfectly OK and that it is your right, to want things and to ask for the things that you want and that sometimes it is necessary to make demands.

You come to the realization that you deserve to be treated with love, kindness, sensitivity and respect and you won't settle for less. You allow only the hands of a lover who cherishes you, to glorify you with his touch and in the process, you internalize the meaning of self-respect.

And you learn that your body really is your temple. And you begin to care for it and treat it with respect. You begin eating a balanced diet, drinking more water and taking more time to exercise. You learn that fatigue diminishes the spirit and can create doubt and fear. So you take more time to rest. Just as food fuels the body, laughter fuels our soul; so you take more time to laugh and to play.

You learn that for the most part in life, you get what you believe you deserve and that much of life truly is a self-fulfilling prophecy.

You learn that anything worth achieving is worth working for and that wishing for something to happen, is different from working toward making it happen.

More importantly, you learn that in order to achieve success you need direction, discipline and perseverance. You also learn that no one can do it all alone and that it's OK to risk asking for help.

You learn that the only thing you must truly fear is the great robber baron of all time; FEAR itself. You learn to step right into and through your fears, because you know that whatever happens you can handle it and to give in to fear, is to give away the right to live life on your terms.

You learn to fight for your life and not to squander it living under a cloud of impending doom. You learn that life isn't always fair, you don't always get what you think you deserve and that sometimes bad things happen to unsuspecting, good people. On these occasions, you learn not to personalize things. You learn that God isn't punishing you or failing to answer your prayers; it's just life happening.

You learn to deal with evil in its most primal state; the ego. You learn that negative feelings such as anger, envy and resentment must be understood and redirected or they will suffocate the life out of you and poison the universe that surrounds you. You learn to admit when you are wrong and to build bridges instead of walls.

You learn to be thankful and to take comfort in many of the simple things we take for granted; things that millions of people upon the earth can only dream about; a full refrigerator, clean running water, a soft warm bed, a long hot shower. Slowly, you begin to take responsibility for yourself, by yourself and you make yourself a promise to never betray yourself and to never ever settle for less than your heart's desire. You hang a wind chime outside your window so you can listen to the wind, and you make it a point to keep smiling, to keep trusting and to stay open to every wonderful possibility.

Finally, with courage in your heart and with God by your side you take a stand, you take a deep breath and you begin to design the life you want to live as best as you can. ~ The Awakening
By Virginia Marie Swift
The Awakening

Adamusa: Merabh, czy nie przypomina Merkaby,
Namawia nas w ten prosty sposób odejścia od iluzji,
Od tak, wstania z fotela przed ekranem jej telewizora,
Jak gdyby nic się nie stało i stanięcia przy nim tuż obok.

Co to dla nas znaczy, tłumaczy jako scalenie nas na fotelu,
Z tym chodzącym po domu od czasu do czasu zerkającym,
Na ekran iluzji życia z pozycji już wolnej od siedzenia w ego.
To podobno proste, trzeba wstać z niego i stanąć obok siebie.

Łatwo mówić, trudniej zrobić gdy nasze ego jest nie przekonane,
Wydaje się, że nie można tego zrobić jak podczas snu na paluszkach,
A przecież właśnie wtedy stajemy się wolni jak ptaki i wędrujemy,
Zawsze wracając z wdziękiem ptaka do gniazda ciała z pisklętami.

Sami lądujemy delikatnie by nie obudzić przestraszone i zaspane ego,
Zapominamy natychmiast o podróży, pamiętając to co mózg odtwarza,
Nadszedł czas by to zmienić, bo i obok fotela mamy wspaniały Merkaba,
Obiekt zawsze tam czekający i może służyć jako pojazd obu tych światów!

Składając kompletność obu światów stajemy się wolni od ograniczeń,
Zdajemy sobie świadomość bycia nie tylko w jednym pokoju domu,
Ale w całym mieszkaniu świadomości kosmosu do naszej dyspozycji,
Otwiera przed nami możliwość latania i podróżowania po galaktyce.


http://www.cosmicsaibaba.com/pl/20120306.php

O spiralnym życiu już pisaliśmy,
Szczególnie to widać u powoju!
O spirali czasu pisali fantaści s.f.
O spiralach myśli my mówiliśmy!

Więc i energia też spiralnie działa,
Bo tu każdy ruch jest też spiralny!
To okrąg na ogół zamyka sprawę,
Energia nie tworzy w zamknięciu,
Jedynym kręgiem jest życzliwość,
Pięknym jak nasza tarcza Światła!

A tym drugim kręgiem jest godność,
                                                                   Pięknym jak tarcza naszego Słońca!
This journey that we are all on is merely part of an illusion that we agreed at one time to believe as our one true reality, but behind all this façade and scen...

Ujawnianie własnych myśli o energii psychicznej,
Będzie teraz gromadzeniem się jej w przestrzeni,
Tak prawo daje nieprawdopodobne możliwości,
Bo myśli działają tak jak swoiste małe magnesy.

Trzeba też być wyjątkowo i cierpliwym i uważnym,
Po to by wyrobić w sobie nawyk pewnej ciągłości,
Ale myśląc o niej w stałej i ciągłej myśli i w ruchu,
Trzeba tak ją też opanować, jak sprzęgło i hamulec,
Jak w Waszym i w to bardzo szybkim samochodzie.

Ta ciągłość myśli to komunikacja pomiędzy nami,
                                                        Stała i nieprzerwana, bo trzeba ją polubić jak i nas!

INCOMING SOLAR STORM: Two M CLASS Solar Flares soared off the SUN in the past fe...

Symfonia sfer

Radość z piękna symfonii sfer przychodzi teraz z równomiernym,
Napięciem cech osobowości wyrobionych i to nie jednym życiem,
Bo każdy wie najlepiej jak je sam przerobił i czy reszta cech brzmi,
Czy zabrzmi współmiernie, czy też nie zabrzmi jak taka symfonia sfer!

Sam pasterz troszczy się o całe stado tych cech i czuje pełną radość,
Ze stosowania esencji z nich wszystkich, jak pasterz z każdej z owiec.
Dopiero takie doświadczenie pozwoli teraz zobaczyć, która to z nich,
Wpływa na otoczenie tak by przez to można porównać z tą ilość cech,
Z taką ilością zebranej energii psychicznej i tak tworzy się z nią okrąg,
Dobroczynnych cnót, jak u tych, co od nas mają z tęczową aurą dzieci!


wtorek, 3 lipca 2012

Braterstwo

.


Najbliższe słowu braterstwo, to rodzina,
Szkoda, że nie jest dobrym przykładem,
Brak jej godności i szacunku i to w nas,
Czemu żądamy je od państwa nie rodziny?

Gdy brak w pierwowzorze tej wspólnoty,
Jakim nasza dzisiaj rodzina być powinna,
To bez budowania życia teraz w rodzinie,
Nie buduje się życia w samym państwie!

Tak jak w naszych stosunkach między sobą,
Musi być bezwzględne; zaufanie i przyjaźń,
Tak jak czystość intencji i wyrażanych słów,
Bo tak też my musimy odbierać ich przekazy.

Bo jeżeli coś się w nich nie zgadza, to jedynie to, co,
Co wynika z niekompletnego, niedoskonałego odbioru!
Jak może anioł stamtąd, źle życzyć nam i naszym ścieżkom?

Każdy z nas ma  swojego anioła wzniesienia jak i też innych,
Nie mniej ważnych z punktu widzenia naszego rozwoju duszy:
http://aamichal.blogspot.com/